gabinet psychologiczny

Ewa Wojtych

+48 502 98 33 98

Kartki z kalendarza

8 lipca 2020

Miałam niecałe dwadzieścia lat, gdy na swojej drodze spotkałam staruszka przesiadującego na jednym z podwórek na tyłach Nowego Światu. Nigdy się nie dowiedziałam, jak się nazywał, choć spędziliśmy razem wiele godzin. W tamtych czasach nie przyszło mi do mojej nastoletniej głowy, by się tym zainteresować.

Bywałam częstym gościem w jego domu. Siadaliśmy na krzesłach przy wielkim okrągłym stole pełnym książek, w pokoju zastawionym regałami z książkami i rozmawialiśmy o książkach. Zawsze i tylko o książkach.

Bardzo nierówna to była wymiana. Pan cytował z pamięci klasyków, a ja mogłam mu dać tylko moje niewyrafinowane zaciekawienie. To on kazał mi nauczyć się na pamięć słów Marka Aureliusza: „Człowieka męczą nie rzeczy same w sobie, ale jego wyobrażenia o tych rzeczach.”

Wyjechałam z Warszawy i na zawsze straciłam kontakt z moim Wielkim Mentorem. Kilkanaście lat później, jeszcze jako względnie młoda osoba, przetłumaczyłam wiersz, który na zawsze zmienił moje wyobrażenie o tym, jak może wyglądać życie seniora.

W naszej kulturze unikamy nawet słów takich jak „starzenie się”, „stary człowiek”, tak jakbyśmy wciąż nie umieli zaakceptować tego, że człowiek rozwija się całe życie. Starość - jak każdy inny okres rozwojowy - ma swoje uciążliwości - ale pomimo to może być pogodna, wesoła lub szalona. I tu wielki ukłon w stronę starego człowieka, który dał mi Marka Aureliusza.

Dziś, u progu własnej starości, natknęłam się w książce Soni Raduńskiej „Solo” na swoje nazwisko i ten przetłumaczony ćwierć wieku temu wiersz.

EWA ROZMYŚLA O STAROŚCI

Kiedy się zestarzeję, zacznę nosić fiolety
I czerwony kapelusz, choć to nie pasuje i nie przystoi.
Będę trwonić rentę na brandy, na ażury z żurnala.
A zamiast masła kupować atłasy.
Kiedy się zmęczę, siądę na krawężniku.
Będę się rzucać na próbki w sklepach, na przyciski w windach,
Laską bębnić po szczeblach poręczy w szacownych miejscach
I brać odwet za trzeźwość mojej młodości.
Będę wychodzić w kapciach na deszcz
I zrywać kwiaty w cudzych ogrodach.
Nauczę się pluć.

Ty będziesz mógł wkładać za duże swetry i tyć do woli,
Jeść siedem parówek na raz,
Lub na okrągło bułki i kefir,
Gromadzić w skrzynkach pióra, ołówki, kapsle i skarby.
Ale na razie musimy wkładać stroje, które chronią przed deszczem,
Płacić rachunki, nie kląć przy ludziach,
I dawać dobry przykład dzieciom.
Zapraszać przyjaciół i czytać gazety.
Choć może jednak powinnam trochę poćwiczyć?
Żeby ci, którzy mnie znają, nie byli zanadto zdziwieni
Gdy – nagle – się zestarzeję i zacznę nosić fiolety.

26 czerwca 2020

Ten szlagier zna niemal każdy. Został nagrany w kilkuset wersjach. Mierzyli się z nim najlepsi wykonawcy.

Mało kto jednak wie, że oryginalnie był on częścią jedynej opery napisanej przez Gershwina - „Porgy i Bess”. Zawrotna kariera, jaką zrobiły niektóre utwory - przyćmiła po latach samą operę, bardzo rzadko dziś wystawianą, również z powodu politycznej niepoprawności (stereotypowego przedstawienia postaci).

Poniżej - moja ulubiona wersja Summertime w wykonaniu Elli Fitzgerald z 1968 roku. A żeby było choć trochę psychologicznie, dodam, że Ella - kobieta o wielkim głosie i występująca na wielkich scenach świata - była osobą bardzo nieśmiałą.

Summertime,
And the livin' is easy
Fish are jumpin'
And the cotton is high
Your daddy's rich
And your mamma's good lookin'
So hush little baby
Don't you cry
One of these mornings
You're going to rise up singing
Then you'll spread your wings
And you'll take to the sky
There's a'nothing can harm you
With daddy and mamma standing by

Oto lato
Łatwiej się żyje
Ryby pluskają
I bawełna dojrzewa

Tata ma kasę
A mama urodę
Więć ciiii, Maleńka,
Nie płacz, nie

Pewnego ranka powstaniesz z pieśnią,
Rozwiniesz skrzydła,
Poszybujesz ku niebu,
A na razie jesteś bezpieczna,
Mama i Tata są tu.

23 czerwca 2020

Tata jest duży. Tata jest silny. Tata jest oazą spokoju. Tata pokazuje dziecku, że mimo, iż jest ono małe i bezbronne - to może być ufne i bezpieczne. Buduje w dziecku zaufanie do wielkiego świata za drzwiami domu.

Relacja z ojcem bywa jednak mocno pogmatwana i daleka od tego wyidealizowanego wzorca kulturowego. Tak naprawdę wcale nie potrzebujemy ojców idealnych - potrzebujemy ojców wystarczająco dobrych.

Jeżeli Twoja relacja z ojcem była wystarczająco dobra - to dziś jest ten dzień, by pomyśleć o Tacie z wdzięcznością.

Wszystkim wystarczająco dobrym ojcom życzę radości, szczęścia i miłości. Każdemu dziecku życzę wystarczająco dobrego taty.

Ilustracja: Lisie Sprawy

21 czerwca 2020

Odkrywanie własnych, autentycznych zainteresowań, czasem pasji - bywa elementem procesu terapeutycznego.

Niekiedy są to zupełnie nowe odkrycia, ale czasem - to cudowne powroty do pasji zarzuconych w młodości, czasem odkrywanie w sobie zdolności do zachwycania się światem...

Jeżeli coś cię autentycznie zajmuje, jeśli z potrzeby serca tańczysz, malujesz, wędrujesz po górach, piszesz, pieczesz ciasta, kochasz, szydełkujesz, obserwujesz ptaki, morskie fale czy wschody słońca - to stopniowo przestaje Cię nadmiernie obchodzić, co myślą o tym inni.

Jeżeli coś tworzysz, albo dokądś zmierzasz, to odkrywasz, że znaczenie ma nie tylko efekt czy cel - jakkolwiek by nie był ważny. Niemniej ważny staje się proces. Twoja Droga. Ważne jest, jak się czujesz i kim jesteś, gdy to robisz. Ważne jest - jak wkomponowujesz swoją pasję w inne swoje zajęcia, zobowiązania i relacje.

Historia jest pełna zadziornych kobiet, które miały odwagę zaglądać do swojego serca. Alexandra David-Néel w wieku osiemnastu lat objechała rowerem Hiszpanię i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że był to rok 1886. Zanim Alexandra skończyła 21 lat przewędrowała Alpy i przejechała solo kilka europejskich krajów.

Przyjrzyj się poniższej fotografii - to właśnie ona w tym okresie życia.

Możemy sobie co najwyżej próbować wyobrazić, ile przeszkód musiała pokonać, by - podążając za potrzebą serca - samotnie podróżować po dziewiętnastowiecznej Europie. Ile dezaprobaty doświadczyć, ilu pomówień, plotek, krytycznych komentarzy ...

W późniejszym życiu Alexandra - realizując największą pasję swojego życia - podróże - nauczyła się kilku języków obcych, napisała kilka książek o miejscach, do których przed nią nie dotarła żadna Europejka i wiodła życie takie, jakie sama dla siebie wybrała. W wieku 100 lat wystąpiła jeszcze o nowy paszport.

17 czerwca 2020

Jeśli skupisz się na tym, by chronić swoje serce przed zranieniem - być może ominie Cię wielki ból. Tym, co jeszcze Cię może ominąć - jest samo życie...

Zadbaj, by Twoje serce było pełne. Kochaj.

10 czerwca 2020

W naszym języku pojawiło się nowe słowo - „staycation”. Nie wiem, czy to połączenie „stay” i „vacation” zostanie z nami na dłużej. Oby stało się tylko językową ciekawostką, archaicznym śladem ograniczeń przemieszczania się.

A póki co - wakacje wokół domu pozwalają odkrywać lub doceniać to, co bliskie, codzienne, swojskie. Dla mieszkańców Trójmiasta to mogą być nasze miejskie klify, nieznane odcinki plaży, zarośnięte ścieżki w licznych lasach ciągnących się nieprzerwanie przez Gdynię, Sopot, Gdańsk i dalej. Wreszcie - Kaszuby - rejon tak bliski, że niemal pomijany jako wakacyjny kierunek.

Wakacje już za chwilę. Nie zmuszajmy się do szukania nadzwyczajności. Piękna nie mierzy się przebytymi kilometrami czy wydanymi złotówkami. Podejmijmy to wyzwanie - zainteresujmy się tym, co blisko.

Być może to, czego szukasz - masz tuż obok siebie. Być może to, co najważniejsze - masz w sobie.

Dobrych wakacji!

7 czerwca 2020

Matura 2020. Dotyczy tysięcy młodych, wchodzących w dorosłość ludzi, ale również ich przyjaciół, nauczycieli, rodziców, dziadków, opiekunów.

W tym roku to szczególny czas - jakby cały świat zdawał egzamin z dojrzałości - ale kryteria oceny i termin podania wyników są wielką niewiadomą.

Wszystkim maturzystom życzę dobrej formy i stresu na takim poziomie, który mobilizuje, a nie paraliżuje. Życzę pasujących tematów, zadań, które są do rozwiązania, dobrych wyników.

Życzę dobrych i mądrych wyborów.

Życzę wszystkim, by nie były potrzebne ani ściągi, ani (oby jak najszybciej) maseczki.

1 czerwca 2020

Niektórzy dorośli cieszą się, gdy mają do czynienia z „grzecznymi dziećmi”. Niekiedy grzeczne zachowanie córki czy syna bywa wręcz celem wychowawczym. Ale czym właściwie jest owa grzeczność?

Od grzecznych dzieci spodziewamy się uległości i posłuszeństwa. One nie hałasują, wykonują bez buntu polecenia, szanują autorytety, nie przerywają dorosłym, gdy ci są zajęci. Są niekłopotliwe dla opiekunów.

Co się dzieje z grzecznym dzieckiem, gdy ma 12, 13, 14, 15, 16 lat? Rodzic przestaje być autorytetem, a staje się nim grupa rówieśnicza. Dziecko, które nie nauczyło się wcześniej mówić „Nie” do ważnych dla siebie osób, może mieć dużą trudność, by odmówić alkoholu, narkotyku albo uczestniczenia w niebezpiecznych dla niego rozrywkach.

Kiedy „grzeczne dziecko” wkroczy w dorosłość - bywa osobą nieasertywną, zapominającą o swoich potrzebach, ślepo wykonującą polecenia przełożonych, pozbawioną kreatywności i pomysłowości.

Te same cechy, które składają się na grzeczne dziecko tworzą niezbyt szczęśliwego, podporządkowanego i mało twórczego dorosłego.

Celem świadomych rodziców i opiekunów - zamiast unikania trudności dziś - mogłoby być przygotowywanie dziecka na kolejną, dopiero nadchodzącą fazę życia. Aby to się mogło stać - potrzebujemy porzucić ideę grzecznego chłopca i grzecznej dziewczynki.

Pozwólmy dzieciom się bawić, uczyć się nie tylko w szkole, dajmy im szansę, by zmagały się z wiatrem, niepogodą i własną niewiedzą. Niech trochę z nami - dorosłymi - powalczą o swoje.

Otarte kolana, brudne spodnie czy przemoczone buty, a nawet ciocia czy wujek obrażeni niechęcią do wykonania przysłowiowego wierszyka na pokaz czy przytulenia się na powitanie - to mała cena za przywilej towarzyszenia w rozwoju ciepłej, autentycznej, twórczej, asertywnej osoby, która umie zatroszczyć się o siebie i o swoich bliskich.

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!

31 maja 2020

W jakiejś starej książce natknęłam się na wyrażenie „współczuję z tobą”. Natychmiast mnie to wyrażenie zatrzymało swoją niegramatyczną urodą.

Dziś współczujemy raczej „komuś”, niż „z kimś”.

„Współczuję z Tobą” wynosi współczucie na wyżyny współodczuwania. Osoba, „z którą współczuję”, jest aktywna w swoim odczuwaniu. Nie jest biernym odbiorcą mojego współczucia.

Współodczuwanie nie oznacza też bycia zamroczonym, obezwładnionym czy zalanym przez emocje drugiej osoby. Jest raczej czułym towarzyszeniem tej osobie w jej bólu, smutku, albo i radości.

Szkoda, że dziś już nie mówimy „współczuję z Tobą”.

26 maja 2020

Idealizujemy je. Śpiewamy o nich sentymentalne piosenki. Przeceniamy je. Tworzymy nierealistyczne społeczne oczekiwania. Trudno dostrzec, że owo „matka najlepiej wie” czasem oznacza po prostu „nie wiem”.

Matka to często młoda, niedoświadczona kobieta, która sama nie wie, co ma robić. Jak każdemu z nas - czasem wychodzi jej lepiej, czasem gorzej. Czasem popełnia błędy, niekiedy ogromne. Miewa przebłyski geniuszu. Bywa zmęczona, znudzona, rozczarowana sobą, ale i ożywiona, pełna pomysłów, spełniona.

Trudno zobaczyć jej słabość, bezradność, zagubienie. Trudno się rozstać z tęsknotą za matką, która odgadnie i zaspokoi wszystkie potrzeby dziecka.

Czasem miłości nie starcza. Czasem największa nawet miłość nie wystarcza. Niektóre matki żyją już tylko w naszych sercach lub w naszej pamięci.

Dziś z wielkim szacunkiem i ciepłem myślę o tej skomplikowanej relacji dziecka (czasem już dorosłego) z matką.

Wszystkiego dobrego!

22 maja 2020

Nie znajdziesz jej na Mapach Google. Na nic się tu nie zda żadna aplikacja. Najnowsze technologie będą równie bezużyteczne jak stare atlasy.

Rodzice, dziadkowie, nauczyciele ani psychoterapeuci też Ci jej nie wskażą.

Tylko Ty.

Tylko Ty możesz odkryć Drogę. Swoją Drogę. Swoją Drogę do szczęścia.

20 maja 2020

Nigdy, przenigdy nie daj sobie wmówić, że to, co przytrafiło Ci się w dzieciństwie - determinuje wszystkie Twoje wybory. Cierpienie, jakiego doświadczyłaś, ból, który pojawiał się nieoczekiwanie jak użądlenie osy - być może ścigają Cię do dziś.

Byłaś dzieckiem - to, co się działo, to nie Twoja wina. Odpowiedzialni są ci dorośli, którzy Cię krzywdzili i ci, którzy Cię nie ochronili.

Teraz jesteś dorosła. Teraz Ty możesz się chronić. Teraz Ty możesz o siebie zadbać. Możesz być osobą odpowiedzialną za swój rozwój.

Za wychodzenie z cienia.

Nie pozwól, by to, co było - trwało nadal. Jeśli to zbyt trudne - szukaj wsparcia, ale nie ustawaj. Jeśli upadasz, podnoś się i zacznij od nowa.

Kwiaty ogrodowe mają swój wypieszczony urok i delikatność. Kwiaty dzikie, leśne, mają trudniej. Ich delikatność jest niewymuskana.

Kwitną pomimo cienia.

19 maja 2020

„Tęsknię za Tobą, Człowieku” - taki napis pojawił się ostatnio w Gdańsku.

Niektórym z nas brakuje dziś beztroskich międzyludzkich kontaktów. Ale właśnie ten brak może nam pomóc dostrzec, jakie znaczenie mają dla nas inni ludzie. Tęsknota za ludźmi to informacja o tym, że ludzie są dla nas ważni.

Kiedy nie zagłuszamy i nie tłumimy tej tęsknoty, ale pozwalamy sobie spokojnie z nią pobyć, to dajemy sobie szansę lepszego poznania więzi, jaka nas łączy z innymi.

Co ważnego jest dla Ciebie w obecności drugiej osoby? Czy myśl o czyjejś bliskiej obecności rezonuje jakimś wewnętrznym poruszeniem? Jak tego doświadczasz? Czy mówi Ci to coś o Tobie?

Właśnie w ten sposób buduje się ludzka tożsamość. ”Ja” wyłania się i kształtuje w obecności „Ty”.

Każda dojrzała osoba - by dobrze funkcjonować - potrzebuje we właściwych dla siebie proporcjach - zarówno odosobnienia, jak i obecności innych ludzi. Relacji ze sobą i relacji z innymi.

Dlatego choć warto uczyć się zdrowej samotności, to jednak nie warto chyba zanadto się do niej przywiązywać. Ważne jest bowiem pielęgnowanie przestrzeni dla bliższych i dalszych relacji.

Jeśli chcesz, poobserwuj tę przestrzeń dla innych w sobie. Być może poczujesz, że - nawet jeśli nieco zarosła zielskiem - to i tak wciąż może być piękna i ciekawa - jak zapomniana ławeczka z widokiem na morze...

13 maja 2020

Poniższy, luźno przetłumaczony, fragment z Księgi Niepokoju Fernanda Pessoa oddaje chyba esencję zmiany, jakiej - mniej lub bardziej świadomie - pragniemy w procesie psychoterapii lub - szerzej - w procesie rozwoju.

„A kiedy ten dzień osiągnie swój kres, pozostanie z niego to samo, co zostało z dnia wczorajszego i to samo, co zostanie z jutra: nienasysona, niezmierzona tęsknota by być tym samym i być jednocześnie innym.”

3 maja 2020

Dawniej uważano, że rozwój człowieka kończy się w młodości. Badania nad mózgiem i nad inteligencją zmieniły jednak nasze rozumienie tego, czym jest rozwój. Psychologia rozwojowa przestaje dotyczyć jedynie dzieci, gdyż dziś wiemy, że możemy się rozwijać całe życie, do późnej starości.

Nie oznacza to zaprzeczania naturalnym cyklom. Nie oznacza ignorowania tego, że się zmieniamy, a niektóre z tych zmian są trudne do zaakceptowania. Ciało osoby pięćdziesięcioletniej bywa mniej sprawne niż ciało osoby trzydziestoletniej, ale zwykle to pięćdziesięciolatka lepiej zna i rozumie potrzeby swojego ciała. Znajomość siebie, swoich marzeń, potrzeb, a nade wszystko poznawanie własnych wciąż na nowo wydeptywanych ścieżek to właśnie jest rozwój, który trwa całe życie.

Przez jakie obszary wiedzie moja osobista ścieżka? Co widzę przed sobą, a co za sobą? Z kim wybrałam się na ten spacer przez świat? Z jakimi innymi drogami krzyżuje się moja droga? Jakie niebo mam nad sobą, a jaki grunt pod stopami? Jak mi jest w tej drodze, co chcę i co mogę zmienić? Czy idę w dobrym tempie? Może potrzebuję zwolnić? A może warto zbudować ławeczkę w cieniu lub postawić fotel pod drzewem? Popatrzeć na drzewo w rozkwicie. Na kwiaty, które są zapowiedzią kolejnej fazy rozwoju - owocowania.

U człowieka owocowanie może trwać całe życie.

22 kwietnia 2020

O obecności: „Lepiej jest nic nie mówić, ale być, niż mówić wiele, ale nie być”

15 kwietnia 2020

Kiedy spotykam osoby pozbawione marzeń (nazwijmy je Działaczami), to myślę, że w ich życiu wydarzyło się coś trudnego, co sprawiło, że nie czują się one wystarczająco wartościowe, by przyglądać się sobie i swoim wyższym potrzebom. Codzienność i troska o innych pochłania je tak, że marzenia wydają się im czymś zupełnie abstrakcyjnym. Działaczy tak dalece zajmują rutynowe aktywności, że zaczynają oni tracić sens i radość życia. W ich wewnętrznym świecie brakuje procedury „Odrywam się od ziemi”.

Na przeciwnym biegunie znajdują się Marzyciele. To ci, którzy nieustannie tworzą świat fantazji tak bardzo oderwany od codzienności, że zatroszczenie się o podstawowe, życiowe sprawy przestaje być atrakcyjne. Takie osoby często polegają na innych, zależą od innych w codziennym funkcjonowaniu. Małe przyjemności nie są dla nich – Marzyciele pragną odległych krain, dużych zmian, wielkich celów, zapominając, że daleka droga składa się z wielu małych kroczków. To bardzo smutny i trudny świat – gdy myśli wybiegają w kosmos, podczas gdy stopy nie są w stanie uczynić nawet małego ruchu. W wewnętrznym świecie Marzycieli brakuje procedury „Wracam na ziemię”.

Tymczasem zdrowo funkcjonująca osoba ma w sobie i Marzyciela, i Działacza. Wewnętrzny Marzyciel pomaga oderwać się od ziemi i na chwilę popatrzeć z dystansu, z odległości na siebie, na swoje relacje, na swoje otoczenie. Marzenia są drogowskazem, by skupiać się nie tylko na celowości, ale przede wszystkim na sensowności podejmowanych działań. Jednocześnie podróż w świat marzeń to nie wyprawa w nieznane bez możliwości powrotu. Zdrowo funkcjonująca osoba snuje marzenia i uruchamia w sobie Działacza. Sprawdza, czy marzenia dotyczą ważnych potrzeb i czy są one realistyczne. Analizuje, czy możliwa jest zamiana marzeń w plany. Czy pragnie ich realizacji na tyle, by zaangażować swoje zasoby, czas, energię i – co ważne – na rzecz tych marzeń (czy może już planów) zrezygnować z innych pragnień.

Jeżeli nie, to zdrowo funkcjonująca osoba może przez chwilę – z uśmiechem i świadomością niemożności – pobawić się fantazją, ale potem bez nadmiernego lęku konfrontuje się z własnymi ograniczeniami i rezygnuje z tego, co niemożliwe. Ostatecznie każdy z nas zderza się z jakąś niemożnością. Buntujemy się i wściekamy, frustrujemy i smucimy, kiedy coś tracimy. Warto nazywać i akceptować te emocje, bo każda z nich jest ważna w negocjowaniu naszej długiej drogi przez świat.

Życzę więc dzisiaj nie tyle spełnienia marzeń – ile ich spełniania. Kiedy to jest niemożliwe, życzę pogodnej akceptacji. Niekiedy pomaga poczucie humoru.

Grafika: @Kreskonauta

9 kwietnia 2020

Te wiosenne, niosące nadzieję Święta są czasem odradzania się przyrody, światła, odnawiania tego, co zdawało się obumarłe. I my - niczym pączki na drzewach - wyłaniamy się z zimy trochę bladzi, trochę zmęczeni, tęskniący za słońcem.

Wystawiamy więc ku słońcu twarze, życząc sobie i innym tego, co uznawaliśmy niegdyś za oczywiste: zdrowia, osobistych spotkań, spacerów po bulwarze, wspólnego wyskoczenia na szybką kawę czy na przeciągającą się do późnych godzin wesołą kolację. Dziś doceniamy uściski dłoni, pocałunki, spontaniczne przytulenia...

Spełnienia marzeń życzę - tych, które dzielimy chyba z całym światem i tych głęboko osobistych, znanych tylko sercu.

6 kwietnia 2020

No i mamy ten czas dla siebie, dla naszych bliskich, dla dzieci, partnerów, małżonków. Tymczasem pożera nas nawyk zadaniowości, ustalania kolejnych punktów do odhaczenia. Ogarnia nas niepokój i pragnienie ruchu albo poczucie winy związane z „nicnierobieniem”.

To znak, że może pora na nowo nauczyć się bawić, przypomnieć sobie małe przyjemności. Jak to jest - odłączyć głowę iskrzącą myślami niczym wadliwa instalacja elektryczna i choć przez chwilę chłonąć świat wyłącznie zmysłami?

Epidemia to może być czas spokojnego poznawania siebie i swoich relacji nie tylko z ludźmi, ale i z otaczającym światem. Czy mamy w sobie ciekawość, uważność na to, co dookoła? Czy pragniemy głębokiego kontaktu z naturą? Czy chcemy te cechy w sobie pielęgnować? Czy może tak bardzo przywykliśmy do eksploatowania przyrody, że przestaliśmy ją zauważać i szanować?

A może to jest szansa, by zabawić się w obserwatora przyrody i przez chwilę obdarzyć uwagą ptaka, kwitnącą gałązkę, żabę, trawę, chmurę. Dźwięki zza okna. Kolor nieba. Własne odczucia. Siebie w reakcji na świat.

2 kwietnia 2020

Czas płynie równie spokojnie i w takim samym tempie jak zawsze - tylko emocje niekiedy zmieniają percepcję danych nam minut, godzin i dni. Niezależnie od naszych radości i smutków, niezależnie od epidemii i polityki - nadszedł błękitny miesiąc - kwiecień.

Ten czas jest szczególny dla osób z autyzmem i dla ich rodzin. Zamknięci w domach - inaczej niż co roku o tej porze - nie przypominają nam o sobie. Nie ma widocznych niebieskich dni autyzmu, nie ma przemarszów, niebieskich czapeczek, ustrojonych na niebiesko budynków. Nie ma ożywionych dyskusji o tym, czy autyzm jest niebieski, czy kolorowy.

Ta epidemia się kiedyś skończy - jak każda epidemia. Autyzm z nami zostanie. Pamiętajmy o pięknym, przejrzystym, choć trudnym świecie osób z autyzmem.

Ich obecność ubogaca nasze życie i czyni je wielobarwnym.

27 marca 2020

Pandemia spadła na większość z nas jak przysłowiowy grom z jasnego nieba, ograniczenie dotyczy naszej wolności przemieszczania się i zagrożenia dla zdrowia lub nawet życia, a nasz wpływ na sytuację wydaje się niezbyt duży. Dlatego tym boleśniej przeżywamy nakaz pozostania w domach.

Co zatem możemy zrobić, by przetrwać ten czas i zachować dobrą formę psychiczną?

Poniżej - link do moich przemyśleń na ten temat.

Zapraszam do poczytania

24 marca 2020

Czasem po prostu warto zaufać specjalistom. Teraz specjaliści mówią: „zostań w domu”.

Przebywanie w domu nie musi być zamknięciem. Dzięki mediom społecznościowym możemy podtrzymywać kontakty z ludźmi. Możemy zająć się pracą, zabawą, słodkim lenistwem.

Tym z nas, którym trudno żyć bez rutyny, a zwłaszcza tym, których przeraża otwierająca się przed nimi otchłań dnia bez struktury, może pomóc przygotowanie sobie planu dnia.

Plan dnia uświadamia nam, że czas, który mamy do dyspozycji, wcale nie jest nieograniczony - może się nawet okazać, że go na to czy owo zabraknie.

Mój dobry dzień zaczyna się od pościelenia łóżka, a Wasz?

20 marca 2020

W tych dziwnych czasach epidemii w życiu wielu z nas zachodzą zmiany. Dzieci zostały w domach, co od rodziców wymaga nowego sposobu zorganizowania dnia. Pracujemy z domu. Nie korzystamy z usług, które niedawno były oczywiste. Rzadziej wychodzimy na zewnątrz, a kiedy jednak opuszczamy domowe zacisze, to rozsądek i zalecenia specjalistów każą nam odsuwać się od napotykanych ludzi. Niektórzy z nas żyją w całkowitej izolacji. Inni - pracują z ludźmi w szpitalach czy sklepach, narażając dla nas swoje zdrowie.

Zmian jest tak wiele, że nie sposób ich tu wyliczyć. To wszystko jest jeszcze nowe, nieoswojone, tylko na poły zorganizowane.

A niezależnie od wirusów, kwarantann, izolacji, naszych lęków i nadziei, zmienia się pora roku. Witamy wiosnę, jako zmianę oswojoną, nienową, przewidywalną. Zmianę tak oczywistą, że czasem niezauważaną.

Podziwiając stałość w zmienności Natury, trudno nie myśleć o tym, że my, ludzie, również mamy w sobie naturalną siłę przetrwania, niewzruszoność tego, co w nas najważniejsze.

Jeżeli tej siły jeszcze w sobie nie czujesz, to może ją przeczuwasz. Być może to jest właśnie czas rozwoju wewnętrznej stabilności, która pozwala na zmianę, na wzrost, kwitnienie, owocowanie.

13 marca 2020

Lęk… Jedna z najbardziej intrygujących emocji. Dzięki niemu – nie pakujemy się w tarapaty, w paszczę lwa, w serce zawieruchy. Przez niego – rezygnujemy niekiedy z marzeń, z przygody życia, z bliskiej relacji z innymi, bywa, że i z miłości. Sztuką życia jest znaleźć ten optymalny poziom, który pomaga nam omijać niebezpieczne rafy, ale nie paraliżuje w obliczu codziennych wyzwań.

Lęk jest trudną emocją. Zdarza się, że tak bardzo nie chcemy go przeżywać, tak bardzo nie pozwalamy sobie na niego, tak bardzo nie umiemy go w sobie pomieścić – że zaczynamy bać się lęku. Tak, to jest właśnie lęk przed doświadczaniem lęku.

Kiedy stajemy w obliczu realnego lub wyimaginowanego zagrożenia – naturalną reakcją jest lęk. Jeśli odczuwany lęk jest bardzo duży – pojawia się panika. Głowę ogarnia gonitwa myśli, albo wręcz coś, co ludzie opisują jako „mgłę”, a ciało zaczyna zachowywać się nietypowo – czasem jest to drżenie, czasem zimne poty, spłycony oddech, przyspieszony puls albo różne bóle i dolegliwości. Człowiek pod wpływem paniki zachowuje się nieracjonalnie – biegnie, ucieka, unika albo atakuje na oślep, walczy o rzeczy, które niekoniecznie są mu potrzebne.

Drugą – pozornie zupełnie przeciwną reakcją jest całkowite zaprzeczenie, że w ogóle się boimy. Tak dalece nie chcemy przeżywać lęku – że go przestajemy czuć. Zachowujemy się niby jak zwykle – jednak wybiórczo odbieramy bodźce z otoczenia – szukamy i zauważamy tylko te, które potwierdzają, że „nie ma się czego bać”. Na pozór zachowujemy zimną krew i niczego nie zmieniamy w naszym życiu. A jednak niektóre okoliczności wymagają od nas pewnej elastyczności zachowań.

Zarówno panika, jak i zaprzeczanie, nie pomagają w sytuacji realnego zagrożenia, ponieważ jedna i druga reakcja prowadzi do nieracjonalnych decyzji i braku działania, które należy podjąć w wyjątkowych okolicznościach. Jeśli lęk czujemy zbyt mocno lub zbyt słabo – to albo działamy na oślep, albo nie robimy nic. Natomiast optymalny poziom lęku pozwala zatroszczyć się o siebie, o swoich bliskich, o świat wokół.

A zatem pozwól sobie, by trochę się jednak bać. Jeżeli umiesz – zamień ten lęk w troskę – w troszczenie się – o siebie, o przyjaciół, o sąsiadów, o seniorów, o ludzi, których spotykasz.

Zastanów się, czego Ty potrzebujesz w „czasach zarazy”? Jeżeli przechodzisz kwarantannę, to zadbaj o swoje więzi – możesz je pielęgnować telefonicznie lub poprzez komunikatory. Zadbaj o swoje fizyczne otoczenie, tak, żeby w domu było Ci miło. Wyciągnij stare płyty, filmy, książki, albo poszukaj nowych w Internecie. Może właśnie teraz jest okazja, by robić to, o czym zawsze marzyłaś, ale nie miałaś czasu. Drobne przyjemności. Małe uciechy. Domowe ciasto. Medytacja. Piosenka. Poranna gimnastyka. Uśmiech. Szklanka ciepłego naparu.

8 marca 2020

Jeszcze nie tak dawno temu to, co nam – dzisiejszym kobietom – wydaje się oczywistością, uchodziło za śmieszne, dziwaczne i godne politowania. Uważano na przykład, że kobiety nie powinny się kształcić, ponieważ to powoduje ich bezpłodność, że nie mogą brać udziału w wyborach, bo mają na to zbyt słaby umysł, nosić wygodnych ubrań, bo np. spodnie kobiecie przyzwoitej nie przystoją, a od kobiety po ślubie oczekiwano, że zrezygnuje z pracy zawodowej, gdyż to koliduje z jej rolą żony i matki.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność. A dziś, kiedy mamy prawo do głosowania, kiedy kobiety mogą pracować zawodowo, uczyć się na najlepszych uczelniach, kiedy mają prawo do własnej opinii i nikt o zdrowych zmysłach nie podejrzewa ich o „słaby umysł” – możemy podziękować tym odważnym pionierkom z przeszłości, których nie paraliżował lęk przed ośmieszeniem, wyzwiskami, atakami czy lekceważącymi uwagami.

Jedną z form wyrażenia takiej wdzięczności może być zauważanie innych kobiet, docenianie ich i wspieranie. Może nią też być gotowość do refleksji nad własnym językiem i odruchowo rzucanymi stereotypowymi komentarzami w rodzaju: „baba za kierownicą”, „wiadomo, jakie są kobiety”, „dziewczynki są złośliwe” itp, po to, byśmy również my – kobiety – nie były nieświadomymi nosicielkami uprzedzeń wobec naszej własnej płci. Inną formą wyrażenia wdzięczności dla tych, które przetarły dla nas szlaki, jest niezgoda na seksistowskie żarty, nawet te z pozoru niewinne.

Tym działaniom, aby miały sens, niech towarzyszy szacunek i uznanie godności mężczyzny. A zatem w takim podejściu nie ma miejsca na żarty z mężczyzn czy lekceważące uwagi na temat natury mężczyzn.

Życzę nam wszystkim, byśmy odnajdywały w sobie siłę dojrzałej kobiecości, byśmy czerpały radość i wsparcie z uczestniczenia w mniej czy bardziej formalnych kręgach kobiet, byśmy umiały wspierać i doceniać ludzi niezależnie od ich płci, a przede wszystkim, by to, że jesteśmy kobietami – w niczym nas nie ograniczało, ale było źródłem mocy.

2 marca 2020

Obserwuję rosnącą liczbę dzieci z mniejszymi lub większymi zaburzeniami koordynacji ruchowej. Wprawdzie trudno nie podziwiać sprawności młodych kciuków (znacznie lepszej niż w pokoleniach ery przedsmartfonowej) - ale poza tym dużo dzieci ma różne trudności motoryczne.

Na rynku dostępna jest cała masa pozalekcyjnych zajęć usprawniających, terapeutycznych, gimnastycznych, ćwiczenia jogi dla dzieci, integracji sensorycznej i wiele, wiele innych. Większość z nich jest niewątpliwie przydatna, ale tylko niewielka część naprawdę niezastąpiona, choć zwykle dość kosztowna.

Tymczasem my - dorośli - mamy do dyspozycji cudowne narzędzie terapeutyczne, które nie wymaga od nas nakładów finansowych, ale wymaga naszego zaangażowania, czasu i wysiłku. Tym narzędziem jest włączanie dziecka do codziennych domowych zajęć.

Od dzieci i rodziców słyszę często, że jedynym obowiązkiem młodego człowieka bywa opróżnianie zmywarki lub wynoszenie śmieci. A przecież dzieciaki do właściwego rozwoju potrzebują prostych (odpowiednich do wieku) zajęć usprawniających ich motorykę, takich jak ścieranie kurzu z mebli i drobnych przedmiotów, zamiatanie, odkurzanie, mycie podłogi, ręczne zmywanie i wycieranie naczyń, obieranie warzyw, krojenie pieczywa.

Ważna jest tu mądra, nieoceniająca lecz wspierająca obecność uczestniczącego w tych czynnościach rodzica czy opiekuna. Zapewnia ona przekazywanie umiejętności, stopniowe zwiększanie poczucia sprawczości dziecka, a co więcej - budowanie serdecznych relacji.

Żeby to się działo rodzic nie może być nastawiony tylko zadaniowo - sprzątanie czy pieczenie ciasteczek może być wspólnym dobrym czasem. Nie musi być wyrzeczeniem, męczarnią czy uciążliwym „matkopolkowaniem” - to może być czas uśmiechu, wymiany czułych spojrzeń znad deski do krojenia warzyw, czas nucenia albo wspólnych śpiewów przy lepieniu pierogów.

Już niebawem w niektórych domach zaczną się przygotowania do Świąt, w innych wiosenne porządki w ogródkach.

Wykorzystajmy ten czas, by przygotowywać nasze dzieci do życia - do tego, by bardziej wierzyły w siebie i w swoje możliwości wpływania na otoczenie. Zaprośmy je do wesołego współtworzenia domowej przestrzeni i współpracy przy jej utrzymywaniu - nie wbrew dzieciom, ale dla dzieci.

Popatrzcie na Olę... Da się? Da się! Oli i jej Mamie dziękuję za udostępnienie nagrania.

27 lutego 2020

Kiedy ostatnio byłaś nad brzegiem morza? Kiedy ścigałaś się z wiatrem? Kiedy przyglądałaś się mewom na piasku? Kiedy pozwoliłaś sobie na głośny, radosny, nieskrępowany śmiech? Kiedy ostatnio się bawiłaś? Kiedy przyglądałaś się korze drzew? Kiedy szłaś niespiesznie alejką w parku? Kiedy ostatnio radośnie robiłaś coś bezcelowego?

Niejednokrotnie obserwowałam, jak spontaniczna zabawa, kontakt z naturą i odłączenie się od zadaniowego nastawienia pozwalały poczuć ukojenie nawet tym najbardziej utrudzonym, umęczonym i chorym...

Bezcelowy spacer, przyglądanie się żywiołom, czasem zmaganie się z własnym, stawiającym opór ciałem - nieoczekiwanie przynoszą radość i poczucie (lub przeczucie) sensu własnego istnienia. Ruch i natura są psychoterapeutami równie potrzebnymi, jak ci, których spotykamy w gabinetach.

Obserwowanie chmur, falującej wody, swojego ciała w ruchu i własnych reakcji na świat wokoło - bywa niedocenianym skarbem i źródłem rozwoju. Dlatego lubię czasami prowadzić spotkania psychologiczne w ruchu i sesje psychoterapii na łonie natury.

Nie czekajmy na lato, by pójść na spacer. Nie jesteśmy z cukru ani z soli - nie rozpuścimy się od deszczu. Wiatr nas nie poniesie w przestworza, ale może poczujemy się podniesieni ... na duchu.

23 lutego 2020

Gdy w naszym wewnętrznym świecie panuje chaos, niekiedy nieświadomie próbujemy przywrócić sobie poczucie kontroli - porządkując nie nasze wnętrze, ale nasze otoczenie.

Pucujemy, odkurzamy, układamy, zmywamy, łudząc się, że pedantyczny ład i czystość zapewnią nam spokój ducha.

Patrzymy na równo poustawiane filiżanki czy dzbanki i być może przez chwilę lub dwie czujemy się lepiej. Napięcie nieco opada, oddala się, by wkrótce powrócić na widok nieodkurzonej półki czy talerza w zlewie.

Nie namawiam do życia w brudzie czy totalnym nieporządku - większość z nas w mniejszym lub większym stopniu potrzebuje ładu w swoim otoczeniu. Jednak nadmierne skupianie się na czystości pokoju, kuchni czy łazienki bywa objawem poczucia emocjonalnego bałaganu i utraty kontaktu ze swoim życiem wewnętrznym.

Dlatego cieszę się, gdy po pewnym okresie wspólnej pracy słyszę od siedzącej naprzeciw mnie osoby: „Mój dom jest ostatnio bardziej zabałaganiony a ja czuję w środku większe zadowolenie.”

Życzę zatem nam wszystkim równowagi w porządkowaniu swojego wnętrza i swojego otoczenia.

18 lutego 2020

Zmęczenie - nie spotkałam człowieka, który nie zna tego stanu.

Do gabinetów psychologicznych i lekarskich często trafiają osoby, które czują się chronicznie zmęczone - czasem cierpieniem, bólem, tkwieniem w niezdrowej relacji, a czasem samym życiem.

Powody takiego zmęczenia, graniczącego z wyczerpaniem mogą być różne. Nie lekceważąc przyczyn czysto medycznych zauważam jednocześnie, że regularnie oscylują one wokół życia nieswoim życiem, realizowania czyichś a nie własnych pomysłów na życie, nadmiarowej gotowości, by spełniać czyjeś oczekiwania, które - po latach - trudno już odróżnić od własnych pragnień.

Wraz ze zbyt racjonalnie ułożonym planem życia i obawą przed podjęciem pewnego ryzyka usycha w nas przyjemność ze zwyczajnego dnia, zwykłej zabawy, patrzenia w chmury... Pojawia się zmęczenie, lęk, depresja...

Zasłyszane nie moje zdanie, pod którym podpisuję się całym sercem: „Niekiedy jesteśmy zmęczeni nie tym, że za dużo robimy, ale tym, że robimy za mało tego, co nas rozświetla od wewnątrz”.

Życzę dziś odkrywania źródeł wewnętrznego światła.

14 lutego 2020

Tak wiele lat minęło, od kiedy przywiozłam do Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego pierwsze anglojęzyczne egzemplarze tekstów Leo Buscaglii. Nie mogłam wtedy przewidzieć, że te książki zrobią tak zawrotną karierę i staną się na polskim rynku takimi bestsellerami. Dziś wiem, że tłumacząc te pozycje na język polski wiele z siebie dałam, ale jeszcze więcej dostałam.

„Odpowiedzialna miłość jest dawaniem. [...] Miłość polega na dzieleniu się z innymi. Po co komu wiedza, jeżeli nie można się nią podzielić ze studentami? Jakie znaczenie ma piękno, jeśli jest przed wszystkimi skrywane? Jaki pożytek z miłości, jeśli nie jest hojnie rozdawana?

Miłość jest zawsze dzieleniem się.

Jeżeli ktoś może dać miłość, to nawet jeżeli rozda ją wszystkim ludziom na świecie, nadal będzie miał jej tyle samo, ile na początku. Nigdy niczego nie tracimy, dzieląc się z innymi, ponieważ nic nie jest nasze na własność. Co więcej, miłość nabiera znaczenia dopiero wtedy, kiedy się nią dzielimy.”

13 lutego 2020

Obserwuję, jak niektórzy rodzice - w najlepszej wierze i pełni dobrych intencji - surowo traktują swoje dzieci, uzasadniając to „Życie też się z nimi nie będzie pieściło”, albo „Musi się nauczyć, że w życiu nie jest lekko” itp.

Trudno zaprzeczyć - w życiu czekają nas wszystkich różne chwile: przyjemne i trudne. Jednak to nie znaczy, że my - rodzice, nauczyciele, wychowawcy - mamy celowo dostarczać dziecku powodów do cierpienia i smutku.

Możemy być przecież pewni, że życie samo to uczyni. Naszym zadaniem jest raczej nauczyć dziecko, jak sobie z trudnymi sytuacjami i emocjami radzić. Jak je rozpoznawać i nazywać.

Fantastycznym sposobem uczenia dzieci sposobów radzenia sobie z frustracją jest zabawa. Bądźmy podczas zabawy dziecka łagodni, obecni i wspierający, nie myląc tego z bezstresowym wychowaniem.

Nie pocieszajmy na siłę, nie rozwiązujmy dziecięcych problemów, ale uczmy dzieciaki, jak mogą same regulować swoje emocje.

9 lutego 2020

„Ludziom wydaje się, że intymność dotyczy wyłącznie strefy seksu.

Intymność to mówienie prawdy.

Kiedy uświadamiasz sobie, że możesz powiedzieć komuś prawdę, kiedy możesz się przed tą osobą otworzyć, kiedy stajesz przed nią nago, a ona mówi: „Jesteś ze mną bezpieczna”, to właśnie jest intymność.”

Taylor Jenkins Reid
Twórcą rzeźby jest Arek Szwed

29 stycznia 2020

Jak postrzegasz swoje życie? Czy klimat Twojego życia to nieznośna rutyna, powtarzalność dni, które nie różnią się od siebie, czy może czujesz, że każdy dzień jest inny, nowy, że nic się nie powtarza?

Niezależnie od tego, jak jest, warto zadbać zarówno o powtarzalność, ciepłe, serdeczne drobne rytuały, jak i o zmienność, naprzemienność, o to, co nowe i inne. O higienę dnia pracy i o wypoczynek. O pielęgnowanie starych relacji i o otwarcie się na nowe. O to, co w nas niezmienne i to, co pragnie zmiany. O czas świstaka i czas Szymborskiej.

Dziś Szymborska:

„Nic dwa razy się nie zda­rza
i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny
zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy
i po­mrze­my bez ru­ty­ny.

Choć­by­śmy ucznia­mi byli
naj­tęp­szy­mi w szko­le świa­ta,
nie bę­dzie­my re­pe­to­wać
żad­nej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy,
nie ma dwóch po­dob­nych nocy,
dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków,
dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy.

Wczo­raj, kie­dy two­je imię
ktoś wy­mó­wił przy mnie gło­śno,
tak mi było, jak­by róża
przez otwar­te wpa­dła okno.

Dziś, kie­dy je­ste­śmy ra­zem,
od­wró­ci­łam twarz ku ścia­nie.
Róża? Jak wy­glą­da róża?
Czy to kwiat? A może ka­mień?

Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
Je­steś - a więc mu­sisz mi­nąć.
Mi­niesz - a więc to jest pięk­ne.

Uśmiech­nię­ci, współ­o­bję­ci
spró­bu­je­my szu­kać zgo­dy,
choć róż­ni­my się od sie­bie
jak dwie kro­ple czy­stej wody.”

24 stycznia 2020

Nie jesteśmy w stanie pojąć cierpienia drugiego człowieka, ale możemy mu w cierpieniu towarzyszyć, możemy z nim być.

Czasem trudno jest towarzyszyć osobie z depresją, bo niekiedy wydaje się, jakby ta osoba była na nasze towarzyszenie zobojętniała albo wręcz nim zniecierpliwiona.

Jednak nie dajmy się zwieść - pod zasłoną depresji jest czujące serce, które potrzebuje nieoceniającej, spokojnej, nienachalnej obecności drugiego człowieka.

21 stycznia 2020

Lekcja dorosłości...

„Nie to jest istotne, co mi zrobiono, lecz to, co ja robię z tym, co mi zrobiono”

Cytat: Fritz Perls

18 stycznia 2020

Jednym z największych wyzwań, przed którymi stają ludzie w relacji - jest znalezienie dobrej odległości. Jak daleko - jak blisko mi do Ciebie? Jak daleko - jak blisko Tobie do mnie?

W prawdziwej bliskości - świadomie lub nie - nieustannie negocjujemy tę odległość. To, jak nam do siebie blisko, nie jest stałe, raz na zawsze wypracowane, niezmienne. Wręcz przeciwnie: w twórczych relacjach dorastamy, dojrzewamy, rozwijamy się.

Dlatego czasem potrzebujemy zwolnić uścisk - bo w relacji robi się duszno i brakuje wolności. Czasem - przytulić się mocniej - bo zaczynamy za bardzo się oddalać.

Niekiedy najwyższą formą miłości jest pozwolić komuś się oddalić. Znają to dobrze na przykład rodzice dojrzewających dzieci.

Nade wszystko zaś pilnujmy, by więzi nie mylić z więzami. Więź daje siłę, więzy - siłę odbierają.

Prawdziwa bliskość sprawia, że możemy spokojnie i bez lęku o łączącą nas więź patrzeć nie tylko na siebie nawzajem, nie tylko w jednym kierunku, ale i w różnych kierunkach.

14 stycznia 2020

Jeżeli umiemy dobrze zatroszczyć się o siebie, to znaczy, że potrafimy wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

Troszczenie się o siebie bywa mylone z egoizmem lub hedonizmem, tymczasem prawdziwe zadbanie o siebie oznacza wprowadzenie porządku w swój rytm życia - porządku wynikającego z rozpoznania swoich prawdziwych wartości i potrzeb.

Troszczenie się o siebie to zadbanie o dobre, sensowne, twórcze relacje - ze sobą, z ważnymi ludźmi, z otoczeniem. To zadbanie o wolność, rozwój i szacunek w relacjach.

Troszczenie się o siebie to zadbanie o codzienność - dobre, zdrowe odżywianie się, systematyczny wypoczynek, kontakt z naturą, sen.

Troszczenie się o siebie jest wyrazem szacunku dla naszych relacji i wiary w sens podejmowanych w życiu wyzwań - stanowi zatem ważny element etycznej odpowiedzialności wobec świata.

12 stycznia 2020

Dziś tak mało psychologicznie...

6 stycznia 2020

„...są osoby, dla których najboleśniejszą stratą jest nie tyle utrata relacji, ile utrata wyobrażenia o sobie. Każdy wyobraża sobie, że jest jakiś, jakoś wygląda, ma jakieś poglądy, zainteresowania. Na tym budujemy własną tożsamość. I zdarza się, że tracimy tę główną rolę, w której się obsadziliśmy.

To z jednej strony bolesna utrata, która wymaga opłakania, pożegnania się ze swoim wizerunkiem, a z drugiej - szansa na to, żeby zobaczyć, że jest się kimś znacznie więcej niż własne ciało, kariera zawodowa czy role życiowe.

W środku zawsze jest jakieś ja, które czuje, przeżywa. Cieszy się, że żyje.”

Ewa Chalimoniuk w rozmowie z Agnieszką Jucewicz

28 grudnia 2019

Oto końcówka jednego i początek kolejnego roku. W naszej wędrówce przez życie wchodzimy na kolejną przełęcz. Oto chwila radosnych lub niechętnych podsumowań i mniej lub bardziej entuzjastycznych postanowień.

Jeżeli życie jest wędrówką, to jaką drogą idę? Co widzę? Czy pędzę nieprzytomnie od celu do celu, czy też zatrzymuję się, by posmakować życie? Czy w tej drodze pielęgnuję w sobie uważność, by czuć na skórze wiatr lub ciepło słońca, słuchać szelestu liści i bębnienia deszczu, by widzieć przestrzeń w oddali i źdźbło trawy tuż przy swojej stopie, by cieszyć się widokiem? Czy uśmiecham się do spotykanych ludzi, czy widzę ich radość i ich ból?

W nadchodzącym 2020 roku życzę odnajdywania Drogi nie tyle do celu - ile do sensu.

Poniżej - fragment książki Leo Buscaglii „Droga Byka”

„Społeczeństwo nauczyło mnie, że miarą wartości człowieka są rzeczy, które posiada. Super samochód, duży dom i pokaźne konto w banku miały oznaczać, że ich właściciel jest człowiekiem ważnym, godnym szacunku i naśladowania. Nigdy nie powiedziano mi, że człowiek nie posiada niczego poza sobą samym. Zacząłem się zastanawiać: skoro człowiek to jego rzeczy, to kim jest, kiedy je straci?

Nauczono mnie też, że życie nie ma znaczenia, jeżeli nie jest nakierowane na jakiś cel. Żeby zatem nadać swemu istnieniu znaczenie, powinienem spędzić życie wyznaczając sobie cele i zmierzając - choćby w znoju i gnoju – do ich realizacji.

Czas i doświadczenie pokazały mi, że życie to podróż, a nie cel. I jeszcze to, że niekiedy człowiek tak bardzo koncentruje się na celu, że całkowicie gubi życie. Kiedy wreszcie wdrapie się na górę, nie widzi nic poza kolejnym wierzchołkiem, i kolejnym, i kolejnym... Jaka szkoda, że nigdzie nie zatrzymał się na dłużej, że nie zaczerpnął świeżego, czystego powietrza i nie zachwycił się wspaniałymi widokami. Musiałem postawić sobie pytanie: Jeżeli życie jest nieustanną wędrówką, to jakie znaczenie ma to, czy się dokądkolwiek „dojdzie”?”

19 grudnia 2019

W przedświątecznym okresie często rozmawiamy o przygotowaniach, które niekiedy zamieniają się w nieposkromioną krzątaninę, amok zakupów, sprzątania, gotowania...

To zrozumiałe - chcemy przecież obdarować naszych bliskich, ugościć ich, nakarmić. W międzyczasie zapominamy jednak o istocie tych Świąt. Niekiedy robimy dla ciała znacznie więcej niż dla ducha....

Zanim zajmiesz się gotowaniem, nakarm swoje serce bliskością, zanim przystroisz mieszkanie - naciesz oczy pięknem natury, zanim kupisz prezenty - sprezentuj sobie i bliskim wspólny spacer.

Życzę serdecznych i spokojnych przygotowań do raczej niebiałych w tym roku Świąt!


14 grudnia 2019

Patrzę na rzeźbę Lorenza Quinna zatytułowaną „Siła Natury” i myślę nie tyle o nieokiełznanych żywiołach na zewnątrz nas, ile o nieustającym ruchu wewnątrz każdego z nas.

Przywykliśmy myśleć o człowieku jako o nosicielu względnie stałych cech, jakby był wykutą w brązie figurą. Tymczasem cechy to tylko pewne predyspozycje do określonych zachowań, a człowiek w swoich działaniach znacznie wykracza poza zbiór cech wykazywanych przy pomocy przeróżnych psychologicznych kwestionariuszy. Jesteśmy zanurzeni w świecie społecznym, wpleceni w sieci powiązań i zależności, a nade wszystko w nieprzerwany ruch wokół nas i w nas.

Dopóki żyjemy, potęga natury w nas, każe nam raczej nieustannie stawać się osobą niż osobą być.

Jeśli chcesz, jeśli umiesz, to pochyl się dziś nad siłą natury w sobie... Co teraz robisz? Co teraz widzisz? Co teraz czujesz? Kim się właśnie stajesz?

1 grudnia 2019

Kiedy mamy do czynienia z osobą w depresji, niekiedy nie wiemy, jak pomóc, jak się zachować, jakich użyć słów. Często nie doceniamy zwykłej, serdecznej obecności.

Tymczasem to właśnie nasza uważna, nieoceniająca obecność, nasze spokojne towarzyszenie cierpiącej osobie, nasze „Jestem przy Tobie” jest ważniejsze i bardziej pomocne niż wszystkie mądre rady.

Bądźmy prawdziwymi przyjaciółmi - nie doradzajmy, nie oceniajmy, lecz idźmy razem na spacer.

Poniższa ilustracja z profilu FB Ośrodka INTRA

22 listopada 2019

„Kiedy kogoś kocham, ten ktoś staje się moim lustrem, a ja jego. Odbijając się w sobie nawzajem, widzimy nieskończoność”.

Leo Buscaglia

Poniższa ilustracja ze strony lisiesprawy.pl

13 listopada 2019

Wiele osób bez skrępowania rozmawia dziś na tematy, które u naszych rodziców czy dziadków, wywoływały rumieniec zawstydzenia na twarzy. Na przykład seks czy fizjologia przestają należeć do sfery tabu.

A przecież są takie aspekty życia, o których rozmawia się dziś bardzo trudno. Takim tabu XXI wieku stała się samotność. Dwie trzecie osób, doświadczających poczucia osamotnienia ma trudność, by się w ogóle do tego przyznać.

Tymczasem samotność jest prawdziwą plagą naszych czasów - i to pomimo licznych technologicznych usprawnień procesu komunikowania się z innymi. Choć łatwo dziś nawiązać kontakt z osobą oddaloną o tysiące kilometrów, to coraz trudniej jest wpaść na kawę do sąsiada. Choć jest nas - ludzi, coraz więcej - to coraz trudniej jest znaleźć wspólny czas i przestrzeń na rozmowę.

Niektóre badania mówią, że ponad połowa dorosłych mieszkańców zachodniego świata regularnie doświadcza osamotnienia. Tymczasem subiektywnie odczuwana samotność nie jest obojętna dla zdrowia. Wiele wskazuje na to, że jest ona równie istotnym czynnikiem deterioracji zdrowia, jak nadwaga czy brak aktywności fizycznej. Dlatego niektóre kraje wdrażają już programy zapobiegania samotności .

Co ważne i pokrzepiające - mamy wpływ na to, jakie relacje tworzymy. Nawet pozornie nieważne, drobne i krótkie interakcje można nasycić życzliwością, ciepłem, serdecznością.

Może poobserwuj dziś twarze w tłumie i spróbuj zauważyć tę, która właśnie teraz wzbudza Twoją sympatię, zaciekawienie. Powiedz „Dzień dobry” osobie, która sprząta Twoje miejsce pracy lub Twoją klatkę schodową. Uśmiechnij się do sąsiada. Zauważ czyjąś bezinteresowną życzliwość.

To tylko pierwsze kroki. Każdy może mieć swoje, indywidualne sposoby, swoją własną, prywatną kampanię przeciw samotności. Choć niekiedy potrzebujemy pobyć sami ze sobą - to przecież większość z nas ceni i lubi dobre towarzystwo.

Inwestujmy czas w relacje - te bliższe i te dalsze - bo trudno o większy skarb niż drugi człowiek obok nas.

9 listopada 2019

Co widzisz, kiedy patrzysz?

Czy potrafisz - czy chcesz - czy masz odwagę - porzucić na chwilę swoją perspektywę i zobaczyć ziarnko piasku, liść, stonkę, drugiego człowieka, siebie - inaczej niż zwykle?

Czy masz w sobie wystarczająco dużo ciekawości, by ruszyć w drogę-przygodę i - jak William Blake - w ziarnku piasku ujrzeć świat cały? Taką przygodą może być niezwykła wyprawa na własne podwórko, jaką jest psychoterapia.

„W ziarnku piasku ujrzeć świat cały
Całe niebo - w kwiatku koniczyny,
Nieskończoność zmieścić w dłoni małej
Wieczność poznać w ciągu godziny.”

William Blake

31 października 2019

Wspominając tych, którzy odeszli, bądźmy jednocześnie z tymi, którzy są tuż obok nas. Bądźmy „nie za mało”.

„Żal, że się za mało kochało,
Że się myślało o sobie,
Że się już nie zdążyło,
Że było za późno”

Jan Twardowski

23 października 2019

Co robisz ze swoją złością? Czy wykorzystujesz jej energię do wprowadzania zmian w swoim życiu, czy może kumulujesz ją w sobie, aż wybucha - jak butla z gazem - niszcząc Ciebie i Twoje relacje?

Złość to częsty temat rozmów w gabinetach psychologicznych. Bywa, że obawiamy się własnej złości, ponieważ mylimy złość z destrukcyjnymi, agresywnymi czynami, jakie popełniamy niekiedy pod jej wpływem.

W trakcie terapii uczymy się odróżniać to, czego wewnątrz siebie doświadczamy od tego, jak reagujemy na to wewnętrzne doświadczenie. Złość, jaką wewnątrz odczuwamy, może być na przykład informacją, że ktoś narusza nasze granice. Taka wewnętrznie doświadczana złość nadchodzi spontanicznie i na ogół (choć nie zawsze) bez naszego świadomego udziału.

Natomiast to, co pod wpływem tej złości mówimy czy robimy - w znacznie większym stopniu zależy od nas samych.

Złość daje nam energię do wprowadzania korzystnych zmian w naszym życiu. To duża strata, gdy cudowną energię złości zamieniamy w pozbawiony energii smutek lub żal. Tracimy wtedy okazję do powiedzenia STOP temu, co nam nie służy. Poza tym, długotrwale tłumiona złość może prowadzić do różnych chorób, między innymi do depresji.

Złość nie jest zła. Uczmy się ją dobrze wykorzystywać.

15 października 2019

„...być dorosłym oznacza przyjąć na siebie odpowiedzialność. Dlatego [...] potrzebujemy rozszerzać obszar tego, za co jesteśmy odpowiedzialni i stawać się sami dla siebie tą dorosłą osobą, która się nami stale opiekuje”.

Antoine De Saint-Exupery

2 października 2019

Pragnienie oglądania rzeczy wielkich, szukanie wspaniałych miejsc i niezwykłych rozrywek jest zupełnie zrozumiałe. Jednak spełnienie i szczęście niewiele mają wspólnego z wielkością, wspaniałością, czy niezwykłością.

Bliżej nam do szczęścia - nie chwilowej euforii czy nagłego emocjonalnego zachłystnięcia się - ale tego bardziej stabilnego, sensownego, kiedy zatrzymujemy się i pochylamy nad małym, zwykłym, niedocenianym.

Kiedy obdarzymy coś naszą pełną uwagą, wtedy to małe, zwykłe i niedoceniane zaczyna lśnić, promienieć, wzrastać. Na naszych oczach staje się niepowtarzalne. Roślina, chwast, bezpański kot, dziecko. Patrzmy uważnie...

17 września 2019

Niekiedy tak bardzo opuszczamy sami siebie, że przestajemy zaglądać do własnego wnętrza. Zajmowanie się sobą może się wydawać czymś egoistycznym, niepotrzebnym, stratą czasu, a często - jest po prostu zbyt bolesne. Z początku nasz wewnętrzny dom jeszcze jakoś wygląda, jakoś się trzyma, ale po latach zaniedbań mieszkanie w nim staje się coraz trudniejsze.

Jeżeli czujesz, że życie przestało smakować, że staje się coraz trudniejsze do zniesienia, to może pora na to, by przyjrzeć się, jak wygląda Twoje wnętrze.

Czy jest tam wygodnie, zdrowo, czy masz przestrzeń dla siebie i swoich bliskich? Czy Twój wewnętrzny świat jest urządzony według Twojego gustu? A może wiatr hula między oknami, albo - odwrotnie - może wszystko jest tak szczelnie pozamykane, że brakuje powietrza i nie ma czym oddychać.

Niektórzy z nas sami remontują i porządkują swoje domy. Inni korzystają z usług specjalistów. Dobry terapeuta nie powie Ci, jak ma wyglądać Twój wewnętrzny dom. Raczej - obejrzy z Tobą to, co jest i pomoże Ci docierać do Twojej własnej wizji, do Twoich osobistych potrzeb, ułatwi Ci odkrywanie własnego pomysłu na siebie.

Nie dopuśćmy do tego, by nasze pokoje opanowały chwasty - niech zielsko się zieleni pięknie pod oknami.

31 sierpnia 2019

Renesansowe „Carpe diem”, „chwytaj dzień”, „żyj chwilą” zostało skażone romantyczną dychotomią serce - umysł. Tymczasem emocje, uczucia nie są czymś odrębnym od myślenia. „Czucie i wiara” nie muszą być sprzeczne z tym, co pokazuje „mędrca szkiełko i oko”. Sensowne życie chwilą nie oznacza zapominania o ważnych i racjonalnych aspektach życia, o naszych priorytetach. Życie chwilą nie polega na uciekaniu od pracy, od naszych zobowiązań, od codzienności

Życie chwilą to umiejętność nadawania tej zwykłej codzienności głębszego wymiaru - pełnego doświadczania siebie i życia takim, jakie ono jest, integrowania ulotności chwili ze stałością w nas.

23 sierpnia 2019

Pół żartem, pół serio...

Tekst: Margaret Mead

18 sierpnia 2019

Obserwuję wokół ludzi, którzy szukają w swoim życiu pasji, zaangażowania, poruszenia serca... To ważna potrzeba. Jednak mam wrażenie, że niekiedy szukamy za bardzo.

Chcemy intensywności lub długotrwałych uniesień, a w dążeniu do tych wielkich przeżyć omija nas spokojne zadowolenie z tej chwili, która jest.

A gdyby tak zacząć kolekcjonować chwile? Nie, by zamknąć je w albumie, zachować je w formalinie fotografii czy słów, ale by je przeżywać, doświadczać? Bez szczególnego celu, bez presji, po prostu?

A gdyby tak przysiąść na chwilę na ławce w ogrodzie - nie na godzinę, nie na wieczność, nie do zdjęcia - i po prostu przez tę jedną chwilę poczuć to, co jest?

Być może potem coś nam się objawi, jakiś wzorzec tych chwil, jakiś obraz naszej pasji, naszego zaangażowania, poruszenia - ale raczej jako skutek uboczny doświadczania, niż jako jego cel. Jako wynik refleksji nad tym, które chwile były dla nas cenne, wartościowe, sensowne.

Nie chcę nikogo odwodzić od poszukiwania czy ustalania celów. To przecież ważny aspekt naszego człowieczeństwa. Jednak dziś - teraz - myślę o wartości chwili, tej chwili. Życzę Tobie i sobie, by była to chwila sensu.

16 lipca 2019

Dzieci potrzebują naszej prawdziwej obecności. Tymczasem uciekanie od tu i teraz nie zaczęło się wraz z nastaniem ery smartfonów.

Dzieci niewidziane przez rodziców miewają duże kłopoty z zobaczeniem samych siebie. Nie są pewne, kim są i na czym im naprawdę zależy. Bywa, że trudno im budować zdrowe więzi z innymi. Często tak bardzo zależy im na aprobacie otoczenia, że zapominają o swoich głębokich potrzebach. Aprobata innych to namiastka bycia widzianym przez mamę czy tatę.

Być może ten post i to przejmujące zdjęcie Moskwy z lat siedemdziesiątych XX wieku zachęci Cię, by odłożyć/wyłączyć dziś telefon i naprawdę zobaczyć ważną osobę w Twoim życiu: dziecko, przyjaciela, partnera, matkę, dziadka. Może siebie...

Foto: Henri Cartier-Bresson

3 lipca 2019

Opowieść Mędrca:

Zachodziło słońce. Na tle nieba widniały dwie obejmujące się sylwetki.
„To tatuś i mamusia”, pomyślało dziecko.
„Dwaj przyjaciele cieszą się ze spotkania”, pomyślał stęskniony, samotny człowiek.
„Dwaj kupcy dobili targu”, pomyślał przedsiębiorca.
„Matka obejmuje syna wracającego z wojny”, pomyślała kobieta, której syn poszedł na wojnę.
„To para zakochanych”, pomyślał mężczyzna marzący o miłości.
„To wrogowie, którzy walczą do ostatniej kropli krwi”, pomyślał człowiek, który nieustannie wdawał się w bójki.
„Po co oni się obejmują?”, pomyślała kobieta o oschłym sercu.
„Jaki to piękny widok; dwoje obejmujących się ludzi”, pomyślał człowiek o kochającym sercu.
W każdej myśli, zakończył starzec, widzisz siebie takim, jakim jesteś.

Inspiracja: Pier D’Aubrigy

26 czerwca 2019

W upalne dni pamiętajmy o tym, że wszystko, co żyje, potrzebuje wody... Rośliny, zwierzęta i my. Niekiedy zapominamy o piciu - może to się zdarzyć każdemu z nas, ale zwłaszcza osłabionym, chorym, starszym, cierpiącym z powodu depresji, dzieciom. Być może dziś jest ten dzień, by podać lub przynieść komuś wodę. Pamiętajmy też o zwierzakach.

18 czerwca 2019

Młodym - wytchnienia od szkoły. Naturze - ścieżkom, lasom, górom, szlakom - niezadeptania.

Nam wszystkim, abyśmy tego lata troszczyli się o siebie, o naszych bliskich i o naszą Ziemię.

13 czerwca 2019

Lata temu uczestniczyłam w zachwycająco prostym i jednocześnie głębokim warsztacie pracy z ciałem. Prowadzącym był Michael Randolph.

Dziś usłyszałam inne słowa Michaela - również proste i głębokie, a przy okazji zabawne.

Miejmy dla samych siebie łagodność. Nie mówmy do siebie brutalnych słów, jakimi nie zwracamy się do obcych. Dbajmy o siebie, o swoje ciało, o swój wypoczynek... Nie popędzajmy się.

Bądźmy tu i teraz.

9 czerwca 2019

Bywa, że dopiero w terapii po raz pierwszy w życiu wchodzimy w relację, w której nie wstydzimy się siebie i swoich niedoskonałości. Stopniowo poszerzamy własną perspektywę: uczymy się żyć bez obawy, że z powodu swojej otwartości zostaniemy ocenieni, wykorzystani lub ukarani. Zaczynamy bez winy i bez wstydu konfrontować się ze swoją pełnią: zwyczajnością i niepowtarzalnością, słabością i siłą, zdolnością do czynienia zła i dobra. Budując relację i więź wydobywamy z ukrycia to wewnętrzne bogactwo. Otwieramy okno w naszym prywatnym świecie. Oddychamy świeżym powietrzem.

7 czerwca 2019

Czasami...

1 czerwca 2019

Raz w roku możemy się do tego przyznać: wszyscy jesteśmy dziećmi - tyle, że niektórzy z nas są dziećmi dorosłymi. Oby dorosłość nie przeszkadzała, lecz pomagała nam dostrzegać, że świat jest wielobarwną łąką! Wszystkim dzieciom - dobrej i bezpiecznej zabawy na łące świata!

29 maja 2019

Przyglądanie się naturalnym cyklom i kontemplacja otaczającego świata bywa niezwykle ubogacająca i pomaga wewnętrznie łączyć, integrować, pozorne przeciwieństwa: zaangażowanie i dystans.

Dzięki zaangażowaniu możemy doświadczać, czuć. Dystans jest nam z kolei potrzebny po to, by doświadczenia i odczucia nas nie zalewały, byśmy mogli poddawać nasze przeżycia refleksji.

Jesteśmy częścią nieustannie zmieniającego się świata natury. Możemy być jednocześnie zmienni i stabilni.

22 maja 2019

Przyglądam się ludziom - dzieciom i dorosłym - i moją nieustającą fascynację rodzi zdolność człowieka do radzenia sobie w naprawdę trudnych sytuacjach. To, w jakim stopniu człowiek potrafi się otrząsnąć po kryzysie, zależy od temperamentu, ale też od jakości relacji, jakie wcześniej zbudował, od tego, czy sięga po wsparcie i czy je otrzymuje.

Nie wahaj się prosić o pomoc, kiedy tej pomocy potrzebujesz. Bądź oparciem dla tych, których spotykasz na swojej drodze.

Jesteśmy częścią systemu - rodzinnego, towarzyskiego, społecznego. Od nas wszystkich zależy, czy budujemy nasze (bliższe i dalsze) relacje na piasku, czy na skale.

15 maja 2019

Bycie parą to znacznie więcej, niż proste dodanie dwóch jedynek.

Jeżeli zestawimy ze sobą dwa przedmioty, to każdy z nich - nie przestając być sobą - zaczyna jednocześnie stanowić element większej kompozycji, nowego układu. Jest indywidualnym, pojedynczym przedmiotem, ale też oddziałuje na całość układanki i podlega oddziaływaniu pozostałych jej elementów i oddziaływaniu całości.

Kiedy w pary łączą się nie przedmioty, ale dojrzali, odpowiedzialni ludzie - powstają historie utkane z wiary, nadziei i miłości.

8 maja 2019

Nie ma pełni życia bez zawirowań, bez eksperymentowania i błędów. Bądźmy dla siebie i wymagający, i łagodni zarazem... Żyjmy pełnią - w słońcu i w deszczu...

„Gdybym był stabilny, ostrożny oraz niezmienny, żyłbym w śmierci. Dlatego akceptuję zamęt, niepewność, strach oraz emocjonalne wzloty i upadki. To cena, którą jestem gotów zapłacić za płynne, ekscytujące i pełne konsternacji życie.”

Carl Rogers [skrót własny, EW]
cytat z Rogersa za: Ośrodek Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra

5 maja 2019

Świat czeka...

22 kwietnia 2019

Bo prawdziwą sztuką jest błądzić pięknie w poszukiwaniu własnej Drogi...

19 kwietnia 2019

Z okazji tych pięknych, wiosennych Świąt, życzę pogodnego przyglądania się temu, co w nas się odradza, kiełkuje, odżywa!

16 kwietnia 2019

„Zamiast pozwolić sobie na opłakanie niespełnionych oczekiwań, chwytamy się nadziei, że pewnego dnia zdołamy w końcu wydobyć z rodzica, szefa albo męża uznanie i miłość. Chwytamy się na próżno. (...)

Taka nieustępliwa nadzieja stanowi obronę przed poczuciem żalu i rozpaczą. Pozwala uniknąć bólu i rozczarowania ludźmi, zwłaszcza tymi, którzy znaczą dla nas najwięcej. Trzymamy się uporczywej wiary, że może jednak uda nam się zmienić bliską osobę, w taką, jaką chcielibyśmy, żeby była, a z drugiej strony ogarnia nas nieustępliwa wściekłość, kiedy uświadamiamy sobie, że mimo naszych wysiłków i żarliwego pragnienia być może nigdy nam się to nie uda. Innymi słowy, tym, co napędza nieustępliwość - zarówno nadziei, jak i wściekłości - jest nieumiejętność pogodzenia się z cierpieniem płynącym z rozczarowania obiektem naszego pożądania; nieumiejętność przyznania, że nie jest on tym kimś, kim chcielbyśmy, żeby był. (...)

Nieustępliwa nadzieja i nieustępliwa wściekłość są reakcjami obronnymi, natomiast dojrzała akceptacja jest reakcją adaptacyjną. Dochodzimy do niej, gdy wreszcie wybaczymy i godzimy się z rzeczywistością - z tym, że świat nie musi być i nie będzie taki, jaki chcielibyśmy, żeby był.”

Skrót wywiadu z dr Marthą Stark, za Polskim Stowarzyszeniem Integracji Psychoterapii

15 kwietnia 2019

Bądźmy silni miłością...

12 kwietnia 2019

Jakie to proste i jakie zarazem trudne!

z: „Minuta nonsensu” Anthony de Mello

7 kwietnia 2019

W krótkotrwałej relacji, nawet bardzo intensywnej, mamy niewielką szansę na pełne towarzyszenie zmianie - temu, co ją poprzedza i temu, co po niej następuje. Dobra długotrwała relacja zawiera w sobie gotowość do towarzyszenia zmianom w Ja i zmianom w Ty. Ta gotowość polega na tworzeniu dobrych warunków do zmiany: bezpieczeństwa, rozumienia, akceptacji, ciepła.

Polega na prawdziwej obecności.

6 kwietnia 2019

Morze. Niezależne od naszych smutków i radości. Natura. Posłuszna własnym rytmom, a niezmienna w obliczu naszego szczęścia i naszego cierpienia. Jesteśmy jej częścią.

Prawdziwy, głęboki kontakt z naturą - morzem, drzewem, lasem, strumieniem, czy choćby samotnym liściem - sprzyja akceptacji tego, co w nas ulotne, ale i nawiguje nas ku wewnętrznej stabilności, która może przecież towarzyszyć zmianom.

1 kwietnia 2019

"Nie oceniaj, postaraj się mnie zrozumieć".

Rodzice dzieci z autyzmem opowiadają o krytyce, z jaką się spotykają w sklepie, na ulicy, na placu zabaw. Dziecko z autyzmem nie jest „źle wychowane” - ono po prostu inaczej się rozwija. Rodzice poświęcają znacznie więcej energii i czasu, by wychować swoje dzieci z autyzmem na samodzielnie funkcjonujące osoby, niż większość rodziców typowo rozwijających się dzieci.

Możemy dziś założyć coś niebieskiego na znak solidarności z ludźmi, którzy trochę inaczej widzą świat niż większość z nas. Możemy każdego dnia próbować rozumieć i nie oceniać.

25 marca 2019

Jedna z moich ulubionych stron „Małego Księcia”. To, co ma prawdziwą wartość - często wymaga i czasu, i uważności. Wie o tym rolnik czekający na odpowiedni moment, by rozpocząć żniwa. Idzie na pole, ogląda kłosy, patrzy w niebo, ocenia pogodę.

O prawdziwe relacje, te za które czujemy się odpowiedzialni, potrzebujemy się troszczyć. Lisek o tym wie i tę mądrość przekazuje Małemu Księciu.

21 marca 2019

Wreszcie nadeszła.. Wyczekiwana jak nadzieja. Niech nam towarzyszy w sercach każdego dnia!

17 marca 2019

Angielski poeta, John Milton, wiedział o tym zanim w ogóle powstała naukowa psychologia. A oto bardziej kompletny fragment siedemnastowiecznego oryginału. „The mind is its own place, and in itself can make a heaven of hell, a hell of heaven”

12 marca 2019

Trudno dziś opowiedzieć młodym ludziom, jak wyglądał nasz świat bez Internetu. Z okazji rocznicy powstania światowej sieci życzę nam wszystkim, dorosłym i dzieciom, bezpiecznego i przyjemnego korzystania z tego wynalazku, ale i wielu radosnych chwil poza siecią.

10 marca 2019

Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo...


Powietrze


Ogień


Woda i nie tylko ...


Ziemia

6 marca 2019

Poniższy skrót pochodzi z tekstu Babette Rothschild „Ciało pamięta”.

„Kiedy osoba po przebytym urazie psychicznym osiąga w terapii etap, na którym pojawia się ból i żal, jest to zazwyczaj pozytywny znak. [...] Ból połączony z żalem pojawia się na różnych etapach terapii, kiedy jakiś aspekt traumy zostaje przezwyciężony, wewnętrzne doświadczenie przestaje być aktualną rzeczywistością i odchodzi w przeszłość. ‘To było przerażające’, ‘To było naprawdę ciężkie.' W tym kontekście owe uczucia są znakiem, że następuje powrót do zdrowia.”

28 lutego 2019

Kiedy dajemy naszemu dziecku zbyt mało, być może uczymy je, jak sobie radzić z frustracją. Kiedy dajemy zbyt dużo – jest szansa, że uczymy je, jak sobie radzić z nadmiarem. Jedno jest pewne – cokolwiek robimy, nie unikniemy błędów. Jednak takie błędy wcale nie oznaczają, że nie jesteśmy wystarczająco dobrymi rodzicami.

Istotna jest prawdziwa obecność i uważność. Ważne jest zauważanie i akceptowanie wszystkich przeżyć dziecka. Nauczmy dzieci, że choć nie każde zachowanie jest OK, to każda emocja jest OK. Właśnie w ten sposób dzieci uczą się wolności i odpowiedzialności.

14 lutego 2019

Miłość. Kim byśmy byli bez niej? Pustymi naczyniami, „miedzią brzęczącą”, dziwnymi istotami przemierzającymi przestrzeń i czas... Miłość niekoniecznie oznacza ukochanie drugiej osoby, ale też piękna, dobra, sztuki, natury, Boga, domu, podróży, swoich, obcych, takich samych i innych. Miłość to pragnienie poznawania, dawania dobra, to prawdziwe troszczenie się o coś lub o kogoś. Miłości zatem dziś życzę!

3 lutego 2019

Praca czy odpoczynek? Na zdjęciu: wolontariusz znoszący śmieci z Chaty pod Rysami (2250 m.n.p.m.)

Odpoczywamy nie tylko nic nie robiąc, ale również wykonując zwykłe czynności - bez pośpiechu.

Odpoczywamy, kiedy koncentrujemy się na tym, by 'robić' - a nie tylko 'zrobić'.

Na tym, co teraz - a nie na tym, co potem.

Na procesie - a nie wyłącznie na celu.

29 stycznia 2019

Niby oczywiste, ale jak często mówimy/słyszymy takie zdania?

24 stycznia 2019

W miłości nadzieja!

„Wiele dzieci, które były pozbawione dobrej relacji w wieku niemowlęcym w dużej mierze nadrabia ten brak w późniejszym okresie życia - z pomocą najlepszego przyjaciela, wyjątkowego nauczyciela czy podnoszącego na duchu sąsiada. Wielu nastolatków i dorosłych odnajduje uzdrawiającą więź w dojrzałym związku miłosnym. Często tego rodzaju związki w dużym stopniu kompensują deficyty i trudności przeżywane w okresie niemowlęcym. Jeszcze inni odnajdują potrzebną więź w relacji psychoterapeutycznej. Jakość przywiązania między niemowlęciem a opiekunem jest ważną, ale [na szczęście] nie jedyną zmienną, która pozwala przewidzieć zdrowe dojrzewanie mózgu.”

na podstawie Babette Rothschild - skrót własny

7 stycznia 2019

Zaczyna się kolejny rok. Świadomość upływającego czasu budzi wiele uczuć i skłania do przeróżnych zachowań. Zapraszam dziś do refleksji nad fragmentem wiersza Szymborskiej.

„Ja - kilkunastoletnia?
Gdyby nagle, tu, teraz, stanęła przede mną,
czy miałabym ją witać jak osobę bliską,
chociaż jest dla mnie obca i daleka?

Uronić łezkę, pocałować w czółko
z tej wyłącznie przyczyny,
że mamy jednakową datę urodzenia?

Tyle podobieństwa między nami,
że chyba tylko kości są te same,
sklepienie czaszki, oczodoły.

Bo już jej oczy jakby trochę większe,
rzęsy dłuższe, wzrost wyższy
i całe ciało obleczone ściśle
skórą gładką, bez skazy.

Łączą nas wprawdzie krewni i znajomi,
ale w jej świecie prawie wszyscy żyją,
a w moim prawie nikt
z tego wspólnego kręgu.

Tak mocno się różnimy,
tak całkiem o czym innym myślimy, mówimy.
Ona wie mało -
za to z uporem godnym lepszej sprawy.
Ja wiem o wiele więcej -
za to nie na pewno...”

20 grudnia 2018

Wokół nas przedświąteczna bieganina - zakupy, prezenty, gotowanie, sprzątanie... Życzę zatrzymania w biegu, obecności, uważności na siebie i naszych bliskich, budowania i odbudowywania ważnych relacji, życzę narodzin nadziei w każdym z nas!

29 listopada 2018

„Osoby zadaniowe w dialogu z bliskimi skupiają się najczęściej wyłącznie na treści tego, co do nich dociera. Próbują analizować treść, żeby wyprodukować najlepsze, najbardziej logiczne i pragmatyczne rozwiązanie problemu.

Nie zauważają emocji mówiącej osoby i jej zachowania, nie wnikają w to, po co ona to opowiada, zakładają, że druga osoba przyszła po rozwiązanie i trzeba to rozwiązanie dostarczyć.

Tymczasem żona, opowiadając mężowi o przykrości jaka spotkała ją w pracy, najczęściej nie oczekuje rozwiązania.

Oczekuje kontaktu i zrozumienia, obecności swojego męża, czyli jego zdolności do doświadczania, a więc i do empatii, słuchania i rozumienia. A do tego potrzebny jest czas i przestrzeń na taki kontakt. Potrzebna jest zgoda, że poświęcę moją pełną uwagę, mój cenny czas na poznanie i zrozumienie mojego syna, mojej żony czy córki, tu i teraz.

Nie jest to czas na doradzanie i rozwiązywanie problemów za kogoś. Na dawanie instruktaży. To czas kontaktu, słyszenia, rozumienia. To czas przyjęcia drugiej strony do swojego wewnętrznego świata, a takie przyjęcie jest na pewno osobom bliskim bardzo potrzebne.”

Maria i Piotr Fijewscy „Nieobecni” - skrót własny

31 października 2018

Niekiedy tak wiele energii tracimy na ukrywanie słabości... Wydaje się nam, że tym, co nas najbardziej osłabia jest sama słabość, kruchość, inność, nieśmiałość, czy jakiś rodzaj wrażliwości, niedopasowania lub dyskomfortu. Jednak nie owe rzeczy, ale niezgoda na ich doświadczanie i lęk lub wstyd przed ich ujawnieniem, najbardzej nas wyczerpują. Paradoksalnie, kiedy zgadzamy się na słabość - stajemy się silni.

Zdjęcie w tle: Magdalena Guzik
Tekst: Shunryu Suzuki

27 października 2018

„Zdarzają się rzeczy, które nie czynią nas silniejszymi, nawet jeśli przeżyjemy. Chcemy wierzyć, że czas nas uleczy sam z siebie. Ale czas nie jest lekarstwem, jeśli pozostajemy bierni. Wtedy po prostu upływa, obojętny. 'Kintsugi' pokazuje nam, jak objąć nasze uszczerbki, pęknięcia i rysy. Nasze rany. Słabość i ułomność. Naszą kruchość i przemijalność. Jeśli się postaramy, możemy stworzyć nową całość z rozbitych części i łączących je blizn. Blizny po bólu, cierpieniu spowodowanym utratą, doznanych upokorzeniach, są widoczne. Takie pozostaną. Do końca. Nie ukrywamy ich w poszukiwaniu sztucznej doskonałości. Niedoskonałość i przemijanie to część tego, kim jesteśmy. Część naszej podróży. I to właśnie jest piękne.”

Joanna Bator, „Purezento”

22 października 2018

Dobre pytanie...

Photo za: Alicja Grabska

26 września 2018

Rusza kolejna edycja Grupy Terapeutycznej Młodych. Zapraszamy młode dorosłe osoby w wieku od 17 do 25 lat, które czują, że chciałbyby lepiej poznać siebie i swoje wnętrze, zrozumieć to, jak funkcjonują w relacjach, które doświadczają trudności w domu, w szkole lub w grupach rówieśników, które chciałbyby coś zmienić w sobie lub w swoim życiu.

22 września 2018

Dziś nieco dłużej, bo przytaczam dwa fragmenty znalezione na zupełnie różnych profilach FB, a ich wspólnym mianownikiem niech będzie refleksja nad tym, jak niekiedy mylimy cel z sensem. Pierwszy fragment za Ośrodkiem Intra, autorstwa Marii i Piotra Fijewskich. Drugi za Duszpasterstwem Środowisk Twórczych Archidiecezji Gdańskiej autorstwa o. Anselma Gruna.

„Niektórzy zapisują na kartkach to, co po prostu zrobią tego dnia (plan realny), inni zaś to, co powinni lub co chcieliby zrobić (plan maksimum, mało możliwy). Ta druga strategia zmusza do pośpiechu, a w końcu napełnia poczuciem winy. Chroni jednak dobrze przed poczuciem PUSTKI – zadań jest tak dużo, że w żadnym momencie nie stanę bezradnie, z lękiem pytając o cel i sens tego wszystkiego.”

„...ten próbuje wypełnić pustkę aktywnością. Uważa się za ważnego, ponieważ ma tyle do zrobienia. Chce sobie udowodnić, że jego życie ma sens. Jest ciągle zajęty czymś ważnym. Kiedy jednak się temu dokładnie przyjrzy, wszystko, czym się zajmuje, jest niczym. Licznymi zajęciami chciałby tylko przykryć pustkę, która czai się za jego pośpiechem, jak niebezpieczna przepaść. Paul Virllo ujął to doświadczenie w słowa: „Pośpiech wywołuje pustkę, pustka wpędza w pośpiech”. Im ktoś bardziej zajęty, tym większa powstaje w nim pustka. Tę pustkę próbuje on wypełnić gorączkową pracowitością. Powstaje więc błędne koło, z którego nie może się już wydostać. Nasze czasy charakteryzują się takim błędnym kołem pośpiechu i pustki.”

3 września 2018

Nowy Rok Szkolny. Z tej okazji przypominam nam wszystkim, rodzicom, nauczycielom, wychowawcom, a przede wszystkim samym uczniom i studentom, te stare - a jakże uniwersalne - słowa Janusza Korczaka. I życzę wszystkiego dobrego!

28 sierpnia 2018

„Kiedy masz więcej, niż Ci potrzeba - postaw dłuższy stół, a nie wyższy mur.”

To piękne przesłanie, a przecież... wcale nie trzeba mieć ZA dużo, by się dzielić z innymi - skromnym posiłkiem, gorącą herbatą, zimną wodą, szeroką drogą, cichą radością czy po prostu swoim czasem.

30 lipca 2018

Leo Buscaglię nazywano Dr Love. Jako pierwszy wprowadził na amerykańskie uczelnie przedmiot „Miłość”. Powiązanie miłości z doświadczaniem - niby tak oczywiste - wcale nie zawsze i nie dla każdego jest łatwe.

Za: Katarzyna Kaczmarek „Psychologia Dorosłych Dzieci”

24 czerwca 2018

Piotr Fijewski, psycholog, psychoterapeuta, współwłaściciel Ośrodka INTRA odpowiada na pytanie, co może chronić przed depresją:

„Nieodchodzenie od siebie w życiu, nieudawanie, że jest się kimś, kim się nie jest. Świadomość swoich uczuć i potrzeb to jest kotwica, która chroni nas przed pułapkami naszego umysłu. Kontakt z przyrodą, ale nie zaliczanie kolejnych miejsc z przewodnika turystycznego czy robienie sobie ładnych zdjęć w parku, tylko odczuwanie prawdziwej przyjemności z obcowania z lasem, strumieniem, górami... No i najważniejsze: dobra, ufna relacja z drugim człowiekiem to najskuteczniejsza recepta."

22 czerwca 2018

Życzę pogodnego, bezpiecznego lata, wakacyjnych klimatów i wypoczynku! Nie tylko u nas, nad morzem, wakacje to dla wielu rodzin okres wytężonej pracy. Zatem tym, którzy w sezonie ciężko pracują - dobrej i satysfakcjonującej pracy!

Wszystkim - i tym, którzy wypoczywają, i tym, którzy pracują - wielu letnich chwil kolorowych jak motyle!

9 czerwca 2018

Cieszę się, że Kuba i jego Mama zdecydowali się upublicznić ten list, bo pokazuje on cudowne, szczere i niezwykle wrażliwe wnętrze osoby z autyzmem. Bardzo lubię pracować z takimi osobami.

Kuba nie mówi, ale komunikuje się z innymi, pisząc. Ten list napisał do kolegów z klasy.

Poniższy list pochodzi z profilu Autyzm Gdynia

1 czerwca 2018

Nie szukajmy rozrywek i atrakcji, nauczmy dziecko prostych przyjemności. Poleżmy z nim na hamaku. Opowiedzmy mu historię. Posłuchajmy jego historii. Pobawmy się z nim kamieniem i piórkiem. Przyjrzyjmy się temu, co maluje się na jego twarzy. Twój czas, Twoja obecność i Twoja uważność - to najlepsze prezenty nie tylko z okazji Dnia Dziecka.

10 maja 2018

Kiedy naprawdę się spotykamy...

„Widzę, że jesteś zmęczona,
ale nie mogę iść za Ciebie.
Musisz kroczyć sama,
ja jednak będę iść z Tobą.
Widzę, że cierpisz,
ale nie mogę wypłakać łez za Ciebie.
Musisz wypłakać je sama,
będę jednak płakać z Tobą.
Widzę, że się poddajesz,
ale nie mogę żyć za Ciebie.
Musisz żyć sama,
będę jednak żyć z Tobą.”

Björn Eidsvåg

7 maja 2018

Wyzwania pomagają człowiekowi lepiej poznać samego siebie, ponieważ nowe i trudne sytuacje konfrontują go z nagą prawdą życia. To okazja do odkrywania skarbów ukrytych we własnym wnętrzu.

15 kwietnia 2018

Dziś w moim plecaku Nicola Chiaromonte i jego słynne Notatki: „Jak w tamtym wspomnieniu o młodzieńczej przygodzie przeżytej w grupie chłopców, która w nocy nie umiała odnaleźć zgubionej drogi na Monte Gennaro, kiedy to doznałem niezrozumiałego do dziś (w gruncie rzeczy) olśnienia, że wszystkie drogi prowadzą do jakiegoś miejsca i że nigdy nie należy się obawiać 'zgubienia drogi', wyłączając sytuacje, gdy ulega się wahaniu, którą drogę powinno się wybrać, i nie zmienia się bez ustanku kierunku marszu w obawie, że nie obrało się drogi właściwej - tak też przedstawia się kwestia sensu istnienia. [...] Znaczenie istnienia, innymi słowy, nie zmienia się zależnie od tego, w jakich okolicznościach człowiek się znalazł i jaką pozycję zajmuje w świecie. Wszystkie przydarzające się nam sytuacje przeżywamy od wewnątrz i tylko z głębi duszy wyłania się wartość lub brak wartości naszych konkretnych wydarzeń, przypadków, szczęśliwych trafów i niepowodzeń. Liczy się naprawdę tylko sposób, w jaki żyjemy, związki jakie mamy ze światem...”

2 kwietnia 2018

Niebieski to kolor solidarności z osobami z autyzmem i ich rodzinami. Kwiecień jest miesiącem wiedzy na temat autyzmu. Z tej okazji zapraszam na chwilę refleksji, nie tylko na temat autyzmu.

Link do tekstu na mojej stronie

31 marca 2018

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę spowolnienia biegu czasu, abyśmy mogli zatrzymać się i pobyć ze sobą, z bliskimi, i z tym, co jest ważne, a może najważniejsze dla każdego z nas.

1 czerwca 2017

Dzieciństwo. Przedstawiane często jako „sielskie, anielskie”. Może jednak pora, żeby spojrzeć na nie trochę inaczej. Życie dziecka to przecież ciągłe wyzwania, to odnajdywanie się w niezrozumiałych regułach panujących w świecie dorosłych, to mocowanie się z własną bezradnością. To mierzenie się z siłą dorosłych, to niezgoda na ich zabieganie. Dzieciństwo nie jest ani sielske, ani anielskie, ale każdą trudność łatwiej znieść, jeśli obok jest kochający i uważny rodzic, taki, który akceptuje wszystkie pojawiające się w dziecku uczucia i jednocześnie pokazuje, jak sobie z tymi uczuciami radzić. Rodzic, któremu nie żal czasu, by razem z dzieckiem zachwycić się „wielkim latawcem” na niebie. Dzień dziecka to święto każdego z nas, każdy z nas jest dzieckiem. Dajmy sobie w prezencie czas, łagodność, uwagę i radość zwykłego bycia tu i teraz.

25 maja 2017

Kochamy je i wściekamy się na nie. Bywamy wdzięczni i rozżaleni. Traktujemy je ze śmiertelną powagą lub próbujemy sobie z nich żartować. Chcemy, by były blisko, a czasem, by były na drugim końcu świata. Pamiętamy i zapominamy. Próbujemy zrozumieć to pomieszanie w relacji i w nas. Czasami się z nimi kłócimy, choćby w myślach. Dziś - dziękujemy. Bez nich nie byłoby nas.

7 maja 2017

Są takie obrazy, do których wracamy. Niekiedy odkrywamy je na nowo. Patrzymy na nie innymi oczami, z inną wrażliwością czy tkliwością. Podobnie bywa z ważnymi ludźmi w naszym życiu.

25 kwietnia 2017

O kanadyjskiej szkole pisałam w Psychologii w szkole już dekadę temu, zastanawiając się, czy nadchodzące lata zmienią coś w polskim systemie edukacji. „Dzieci z szóstej klasy podczas odpływu wyławiały z oceanu, co się dało. W dużym pojemniku znalazły się rozgwiazdy i małe rybki, kraby i krewetki, małe i wielkie muszle z przeróżnymi żyjątkami. Potem nauczycielka wyciągała z pojemnika poszczególne okazy i opowiadała. Jak mam to porównać z naszym studiowaniem budowy komórki? Zapewne łatwiej jest nauczać co roku tego samego materiału, który przydaje się potem tylko nielicznym. Trudniej jest wyciągnąć coś z morza, z jeziora, z lasu, a choćby i z worka – i ciekawie o tym opowiedzieć. Nauczyciel przestaje bowiem być guru – staje w jednym szeregu z dziećmi i pyta: A to co?.”

Link do tekstu na mojej stronie

21 marca 2017

Życzę wiosennego, zielonego, beztroskiego czasu. Pory roku przypominają o cykliczności w przyrodzie, której jesteśmy częścią. Coś się kończy, coś się zaczyna. Samo życie.

19 marca 2017

Cień - nieodłączny aspekt człowieczeństwa.

8 marca 2017

Wzorce można naśladować. Można je odrzucać. Można je przekształcać. Można tworzyć własne. Każda z tych ścieżek może być ciekawa, jeśli to Ty decydujesz, którą chcesz wybrać - a nie ślepo nią podążasz, bo nie widzisz innych możliwości. Fascynujących ścieżek i satysfakcjonujących wyborów życzę wszystkim kobietom i dziewczynkom, i wszystkim mężczyznom i chłopcom.

14 lutego 2017

W języku polskim „miłość” jest rzeczownikiem, a angielskie „love” to jednocześnie rzeczownik i czasownik. Niech nasza miłość nie pozostanie tylko rzeczownikiem - stanem przypominającym „ostrą psychozę na tle seksualnym”, ale niech będzie też czasownikiem: kochać to znaczy starać się, pracować, troszczyć się, masować zmęczone plecy, próbować zrozumieć, opiekować się, zmywać naczynia, prać pieluchy, robić herbatę, chodzić razem do kina, wręczać kwiatki, mówić „Kocham Cię”. Żadna z tych rzeczy nie jest miłością, ale każda może być jej wyrazem.

12 lutego 2017

Czy trzeba być Einsteinem albo Dostojewskim, żeby być twórczym? Czym właściwie jest twórczość? Zainteresowanych podejściem naukowym zapraszam do przeczytania mojego artykułu na ten temat (link poniżej), ale tym, co - moim zdaniem - naprawdę się liczy, jest pytanie o twórcze możliwości każdego z nas. Czy wykorzystuję swój twórczy potencjał?

Link do tekstu na mojej stronie

12 stycznia 2017

„Rozmyślam [...], jak sobie chodzę po lesie. Czasami gdzieś się zatrzymam, wtedy różne myśli krążą po głowie. Na przykład taka, że jedną z największych wartości, które należy doceniać, jest więź rodzinna.”

Jan Strelau

Ciekawe wywiady Justyny Dąbrowskiej z „mędrcami tego świata”. Po przeczytaniu wszystkich rozmów, dochodzę do wniosku, że Mistrzowie pod wieloma względami są również zwykłymi ludźmi.

1 stycznia 2017

„Kazali nam wierzyć, że miłość, ta prawdziwa, zjawia się tylko jeden raz w życiu i do tego zazwyczaj przed trzydziestym rokiem życia.

Nie powiedziano nam, że miłość nie jest sterowana i nie przychodzi w ściśle określonym czasie.

Kazali nam wierzyć, że każdy z nas jest połówką pomarańczy, że życie ma sens tylko wtedy, gdy znajdziemy tę drugą połowę. Nie powiedziano nam, że rodzimy się w całości, że nikt w naszym życiu nie zasługuje na to, by nieść na swoich barkach odpowiedzialność za dopełnienie naszych braków: rozwijamy się w sobie. Jeśli jesteśmy w dobrym towarzystwie, to jest to po prostu przyjemniejsze.

Kazali nam uwierzyć w formułę 'dwa w jednym': dwoje ludzi, którzy myślą tak samo, zachowują się tak samo, że jedynie tak to działa. Nie powiedziano nam, że to ma swoją nazwę: anulowanie siebie; że jedynie osoby o własnej osobowości mogą budować zdrowe związki.

Kazali nam wierzyć, że małżeństwo jest koniecznością i że pragnienia 'nie o czasie' muszą być stłumione. Wmówili nam, że piękni i szczupli są bardziej kochani, że ci, którzy uprawiają mało seksu są zacofani, a ci, którzy uprawiają go zbyt wiele nie są wiarygodni.

Kazali nam wierzyć, że istnieje tylko jeden przepis na szczęście, taki sam dla wszystkich, i ci, którzy starają się go ominąć, skazani są na marginalizację.

Nie powiedziano nam, że ten przepis nie działa, frustruje ludzi, alienuje ich i że istnieją inne alternatywy.

Ach, nie powiedzieli nam nawet tego, że nikt nigdy nam tego nie wyjaśni. Każdy z nas odkryje to na własną rękę.”

John Lennon

Cytat za Laboratorium Psychoedukacji

31 grudnia 2016

Niech w Nowym Roku kamyk przydrożny
Zmarzniętą dłonią skryty w kieszeni
W chleb się zamieni...

27 grudnia 2016

Wszystkie emocje są OK. Nie wszystkie zachowania są OK.
Gniew jest OK - przemoc nie jest OK.

23 grudnia 2016

Czas jest najlepszym podarunkiem. Przedmioty pokrywają się kurzem, wspomnienia nabierają blasku.

21 grudnia 2016

Powiedziałem: „Dziś jest Wigilia”.

Zapytali: „Co to jest Wigilia?”.

Opowiedziałem więc o Bożym Narodzeniu. Kiedy się o tym opowiada w kraju niechrześcijańskim, wszystko jest jeszcze bardziej niezwykłe. Słuchali uważnie i bardzo im się podobało. Mówili: „Wspaniałe!”. Jednego wszakże nie mogli pojąć i to jest naprawdę interesujące: „Jak to – nie przyjęli Marii do gospody?”.

„Wiecie, nie było dla niej miejsca w gospodzie”.

„Co to ma do rzeczy? Ile miejsca zajmuje jedna kobieta? Tyle miejsca zawsze się znajdzie”.

Spróbujcie kiedyś to wyjaśnić. Musiała rodzić w stajni.

I wiecie, jaka była ostatnia rzecz, którą usłyszałem przed wejściem do autobusu, którym odjeżdżałem do Dżakarty? Jedno z dzieci powiedziało: „Nadal nie rozumiem, dlaczego jej nie przyjęliście”.

- To fragment opowieści Leo Buscaglii.

19 grudnia 2016

Jon Kabat-Zinn „Gdziekolwiek jesteś, bądż” O ileż ciekawszy wydaje się angielski tytuł tej książki „Wherever You Go, There You Are”. Poniżej fragment.

„Przebywając wewnątrz siebie przez długie okresy czasu, zaczynamy rozumieć, jak bezwartościowe jest ciągłe poszukiwanie szczęścia, zrozumienia i mądrości poza sobą. Nie chodzi o to, że Bóg, otoczenie i inni ludzie nie mogą pomóc nam znaleźć szczęścia i zadowolenia. Chodzi jedynie o to, że nasze szczęście, zadowolenie i rozumienie, nawet rozumienie Boga, nie będą głębsze niż nasza zdolność do wewnętrznego poznania siebie, do wejścia w zewnętrzny świat z poczuciem głębokiego odprężenia, które powstaje, gdy czujemy się dobrze we własnej skórze, gdy żyjemy w głębokiej zażyłości z własnym umysłem i ciałem”.

15 grudnia 2016

Pozwólmy dzieciom się bawić, pozwólmy sobie bawić się z dziećmi!

Dobrze się bawiąc, dzieci mimochodem uczą się najtrudniejszych i najważniejszych dla siebie rzeczy.

Na tych zdjęciach: przyglądamy się uczuciom i budujemy...elastyczność.

6 grudnia 2016

Bezwarunkowej miłości nie zastąpi żaden prezent.

20 listopada 2016

Fantastyczne kilka dni spędzone w warszawskiej Intrze z grupą znajomych psychoterapeutów.

17 listopada 2016

Jedna z warszawskich szkół zrezygnowała z zadawania dzieciom prac domowych. Dyrekcja szkoły poważnie potraktowała badania mówiące o tym, że prace domowe nie wpływają na poziom wiedzy opanowanej przez dzieci. Kiedyś pozwoliłam sobie publicznie pomarzyć o szkole bez prac domowych. I jest. :)

Link do artykułu z nieistniejącego już dwumiesięcznika Twórcza Szkoła

13 listopada 2016

Krótki fragment tej książki jest dostępny na mojej stronie internetowej

Link do tekstu na mojej stronie

„Czytelnik nie znajdzie w tej książce ani akademickiej definicji miłości, ani odpowiedzi na pytania z serii: „Jak w siedem dni znaleźć partnera na całe życie a przy okazji zarobić milion dolarów?”. Dostanie za to potężną dozę optymizmu (proszę uważać, by nie przekroczyć dziennej zalecanej dawki). Dużo humoru. Spojrzenie na świat od pogodnej strony. Sporo refleksji i pytań, na które odpowiedzi można szukać przez lata. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to jest dokładnie to, czego możemy sobie życzyć z każdej okazji. Bo Buscaglia jest jak talerz ulubionej potrawy, a przecież wszyscy potrzebujemy domowego jedzenia, podanego z miłością.”